Strzeż się kotojadów… Joanna Bator – „Ciemno, prawie noc”

Czasem się wraca. Z różnych powodów. Z tęsknoty, chęci powspominania tego, jak to kiedyś było, przeżycia czegoś jeszcze raz, bądź też z potrzeby wyjaśnienia niezamkniętych spraw z przeszłości. Niezależnie od tego, jakie pobudki kierują człowiekiem, powroty są różne i różne mogą być ich rezultaty. Czasem na tyle zaskakujące, że wywracają dotychczasowe życie do góry nogami…

joanna bator ciemno prawie noc, welkinson iambiblioholic

W Wałbrzychu zaczęły ginąć dzieci. Reporterka Alicja Tabor została skierowana do miasta, by zbadać sprawę i napisać materiał dla gazety. Takim sposobem kobieta wraca po latach w swoje rodzinne strony, z którymi nie łączy jej już nic – ojciec i siostra nie żyją, a matki nawet nie pamięta. Wspomnienia jednak wracają, a zagłębiając się w sprawę zaginionych dzieci Alicja zaczyna odkrywać także zdarzenia z przeszłości i poznawać mroczne tajemnice swojej rodziny, o których nie miała pojęcia. Perły księżnej Daisy, zamek Książ, kociary, natchnieni prorocy i kotojady – oto mroczny Wałbrzych, do którego powróciła dziennikarka. Czy Alicji uda się znaleźć w tym mieście bratnią duszę i rozwikłać tajemnice zaginionych dzieci oraz swojej rodziny?

Mroczna polska rzeczywistość

„Ciemno, prawie noc” to tytuł, który wyraża więcej niż tysiąc słów. Mrok wypływa z każdej strony powieści i gęstnieje w miarę zagłębiania się w historię. Zagadka zaginięcia dzieci łączy się z ponurą rodzinną historią Alicji oraz z niecodziennymi wydarzeniami w mieście, którym daleko do radosnych. Powieściowy Wałbrzych pełny jest fanatyków, wierzących w każde słowo religijnego wizjonera i gotowych dać się za niego pokroić. Jest tu także bieda, patologia, nieszczęśliwi ludzie z niezbyt jasną przeszłością i prześladowca, który bardzo nie chce, by Alicja wpadła na jego trop i rozwikłała zagadkę zaginionych dzieci.

Świat przedstawiony został bardzo przekonująco, a polską rzeczywistość, szarą i ponurą, autorka pokazała używając elementów typowych dla kryminału, horroru oraz baśni, nie stroniąc także od groteski. Zabieg to ciekawy i jego zastosowanie sprawia, że „Ciemno, prawie noc” odbiera się nie dosłownie, ale metaforycznie, doszukując się odniesień do współczesnego świata i wysnuwając swoje wnioski na temat jego kondycji. W wałbrzyskim, a w domyśle i całym społeczeństwie zanikła gdzieś umiejętność trzeźwego oceniania rzeczywistości. Dobrze to widać na internetowym forum w rozdziałach „Bluzg”, gdzie internauci wyrażają swoje zdanie na temat aktualnych wydarzeń mocno dosadnie i – jak sam tytuł tej części wskazuje – nie szczędząc bluzgów. I podczas gdy całą powieść czytało mi się niesamowicie dobrze, tak przez „Bluzgi” przebrnęłam niemalże na siłę. Stylizowane na prawdziwe forum wypowiedzi uczestników, choć wiele mówiące o społeczeństwie, są trudne w odbiorze, niegramatyczne i często chamskie: dokładnie tak samo, jak i komentarze na wielu polskich forach.

Bóg tkwi w szczegółach, a diabeł jest wszędzie.

Powieść to groteskowa satyra na polskie społeczeństwo. W tym świecie kotojady – uosobienie zła, które może pojawić się wszędzie i wniknąć w każdego z nas, walczą z kociarami, mieszkającymi w lasach miłośniczkami kotów – uosobieniem dobra i jasności, nadziei na to, że nie wszystko stracone. Całość miejscami trąca baśnią i nierealnością, legenda miesza się z prawdziwym światem, dobro walczy ze złem, ale ma to swój urok i dzięki temu powieść zyskuje klimat wręcz gotycki.

joanna bator ciemno prawie noc, welkinson iambiblioholic

Joanna Bator w „Ciemno, prawie noc” wyczarowała słowami ciężką atmosferę mroku. W trakcie czytania wyczuwa się ciągłe zagrożenie i wiszące w powietrzu tajemnice, jeszcze dla nas niedostępne. Wspomnienia Alicji, wplatane w pierwszoosobową narrację wywołały we mnie wrażenie, że brałam udział we śnie i razem z bohaterką odbywałam podróż do przeszłości. W trakcie lektury czułam, że oglądam stary film z dzieciństwa, którego uczestników już dawno wśród żywych nie ma. Ma to w sobie magię okraszoną także nutą nostalgii, co skłania do rozmyślań nad tym, co bezpowrotnie minęło.

Każda postać występująca w powieści jest przemyślana i ma własną historię. Główną bohaterkę, Alicję, poznajemy najlepiej, dowiadujemy się, jaka była jej przeszłość, co ją ukształtowało i sprawiło, że jako dorosła osoba nie chce się do niczego przywiązywać. Każda z drugoplanowych postaci także ma do przekazania swoją opowieść – pan Albert Kukułka, który opowiada o swojej niekolorowej przeszłości i czasach wojny, Celestyna – postać kontrowersyjna, ale bardzo ciekawa, Marcin – tajemniczy mężczyzna, który, jak się okazało, ma związek z historią Alicji… Także osoby, z którymi rozmawia dziennikarka podczas zbierania materiału do reportażu są wyraziste i chociaż nie zawsze da się ich lubić, można ich zrozumieć. Nic tu nie dzieje się przypadkiem.

Znośna ciężkość bytu

„Ciemno, prawie noc” zachwyciło mnie także fabułą. Podoba mi się pomysł połączenia dziennikarskiego śledztwa z odkrywaniem tajemnic rodzinnych i poznawaniem przeszłości. Historia trzyma w napięciu i zaskakuje, porusza i gra na strunach wrażliwości, a przede wszystkim zmusza do refleksji na temat otaczającego nas świata. Nie brak tu wątków kontrowersyjnych, autorka nie boi się mówić o sprawach drażliwych i dyskusyjnych. Nie ma tematów tabu – otwarcie mówi się o pedofilii, chorych stosunkach rodzinnych, samobójstwach oraz… osobach transpłciowych. Nie każdemu przypadnie do gustu wplatanie w intrygę takich tematów, ja jednak uważam, że nadają one fabule dodatkowej ciężkości oraz prawdziwości, bo przecież w realnym życiu pełno jest spraw, o których lepiej nie mówić, nie znaczy to jednak, że one nie istnieją. Baśniowość i groteska pasują do tematu idealnie, bo dzięki nim opowieść nie jest tak przytłaczająca i przerażająca mimo poruszania tematów trudnych i przykrych.

„Ciemno, prawie noc” to powieść łącząca w sobie wątek kryminalny, poszukiwanie prawdy i odkrywanie rodzinnych tajemnic, a także gorzko-satyryczny opis współczesnej polskiej rzeczywistości. Surowy, szary i mroczny – taki jest świat wykreowany przez Joannę Bator, jednak w tej ciemności da się dostrzec iskierkę światła i nadzieję na to, że nie wszyscy ludzie są źli, że istnieją osoby, które chcą walczyć o dobro. Podczas czytania nasuwają się refleksje na temat polskiego społeczeństwa, tolerancji i relacji międzyludzkich. Jest ciemno, prawie noc – i to prawie daje wiarę, że dobro nie znikło zupełnie.

Nie jest to książka wesoła ani lekka i na pewno nie każdemu przypadnie do gustu, zwłaszcza przez kontrowersyjne tematy, których autorka nie boi się poruszać. Nie zmienia to faktu, że powieść jest warta przeczytania; to mocna pozycja, która zadziwia niezwykłym, baśniowo-mrocznym klimatem i ciekawą historią.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s