Wiecznie młodym być, czyli „Wiek Adaline”

Nieśmiertelność często pojawia się w literaturze i filmie. Nic dziwnego, wieczne życie i brak strachu przed śmiercią to coś, czego ludzie pragnęli od niepamiętnych czasów. Od zawsze szukano sposobów na oszukanie przeznaczenia i pozostanie wiecznie pięknym i młodym. Co jednak, gdy nieśmiertelność dostanie się przypadkiem i jest się jedyną na świecie osobą bez widma wizyty kostuchy nad sobą? Czy wieczna młodość to dar, czy może raczej… przekleństwo?

iambiblioholic recenzje wiek Adaline

Źródło: filmweb.pl

Adaline Bowman urodziła się w 1908 roku. Była zwyczajną dziewczyną  prowadzącą spokojne życie, aż pewnego dnia wypadek samochodowy, w którym uczestniczyła odmienił wszystko – to wtedy bowiem wydarzyło się coś, co sprawiło, że jej organizm przestał się starzeć. Nikt nie potrafił w żaden sposób wyjaśnić, co dokładnie tamtego dnia zaszło, ale jedno było pewne: dziewczyna miała na zawsze pozostać młoda. Z biegiem czasu zaczęła wzbudzać niemałe zainteresowanie swoim wyglądem, i to nie tylko wśród znajomych, ale także i służb specjalnych. Wtedy to rozpoczęła się tułaczka po świecie i ucieczka przed tymi, których znała.

Czy na temat nieśmiertelności da się jeszcze powiedzieć coś nowego? Reżyser „Wieku Adaline” – Lee Toland Krieger – podjął próbę opowiedzenia historii łączącej motyw ciągłej ucieczki z samotnością i, jak najbardziej, z miłością. Z jednej strony wieczna młodość, możliwość obserwowania zmieniającego się nieustannie świata i bycia świadkiem coraz to nowych odkryć, a z drugiej brak jakiejkolwiek stabilizacji. Czy takie życie może być szczęśliwe, czy będzie jedynie pustą egzystencją? Jak poradzić sobie z tym, że najbliższe osoby starzeją się i odchodzą?

W historii Adaline brak gwałtownych zwrotów akcji i zaskakujących wydarzeń. Właściwie jest ona dość przewidywalna i mało oryginalna, a oparto ją na standardowym schemacie romansu. Bez pomyłki domyśliłam się zakończenia, jednak mimo braku zaskoczenia czy mocnego akcentu na podsumowanie opowieści, nie traci ona swojego uroku, a wręcz przeciwnie. Ważniejsze bowiem od samej fabuły jest to, co dzieje się na drugim planie, a więc uczucia i ukazanie odbiorcy nieśmiertelności wcale nie jako spełnienia marzeń, a jako przekleństwa. Opowieść ma w sobie tyle czaru i przede wszystkim pokazuje tyle emocji, że oglądałam ją momentami ze ściśniętym sercem i sama zaczęłam snuć refleksje na temat wiecznego życia.

iambiblioholic recenzje wiek Adaline

Źródło: learningfromhollywood.pl

Wielka w tym zasługa aktorów, których kreacje na ekranie wypadły niezmiernie przekonująco. Zwłaszcza Harrison Ford, który choć zagrał niewielką tylko rolę, odcisnął w mojej pamięci ślad, którego długo nic nie zatrze. Pokazał na ekranie ogrom prawdziwych emocji i był postacią, w którą się wcielił – a nie tylko ją odgrywał. Blake Lively w roli tytułowej Adaline także spisała się świetnie i tchnęła w bohaterkę prawdziwe życie. Aktorzy uczynili tę historię autentyczną i widać, że mocno wczuli się w fabułę i realia, w których ją osadzono.

Mimo tego, że obrazowi brak elementu zaskoczenia, zwrotów akcji, która płynie tu spokojnie i zmierza do finału w dość przewidywalny sposób, muszę przyznać, że jestem nim zafascynowana. Z jednej strony „Wiek Adaline” to nieco banalna miłosna historia, niepozbawiona jednak przy tym uroku i magii. Z drugiej – opowieść o wiecznej ucieczce, o braku stabilizacji, o nieustannym porzucaniu tego, co się zna i kocha. Nie jest to więc zwyczajny romans; to coś w rodzaju baśni dla dorosłych. Piękna, wzruszająca historia o uczuciu. I przyznać muszę, że tak, jak nie lubię cukierkowych, ckliwych romansów, tak ten film wywarł na mnie pozytywne wrażenie, przede wszystkim przez swój baśniowy klimat i to, co dzieje się poza wątkiem głównym, na drugim planie. Bo to właśnie stanowi o sile i oryginalności tego obrazu i jest jego esencją.

iambiblioholic recenzje wiek Adaline

Źródlo: theageofadaline.tumblr.com

Dodatkowo można się wczuć w oglądaną historię i wyobrazić sobie siebie na miejscu głównej bohaterki – co zrobić w sytuacji, gdy odstajemy od reszty społeczeństwa w sposób, który jest niezrozumiały dla otoczenia? I jak poradzić sobie z tym, że wszyscy, których kochamy odejdą, a my zostaniemy sami i nigdy z nikim się nie zestarzejemy? Nieco melancholijne to przemyślenia, w sam raz na jesienne, długie wieczory.

Dlatego też polecam ten film obejrzeć – nie dla zawiłej fabuły i zwrotów akcji, których tu nie uświadczymy. Warto zobaczyć „Wiek Adaline” dla magii, emocji i dla chwili refleksji nad życiem i śmiercią, a co za tym idzie, nad tym, co dla nas ważne. I w końcu: warto film zobaczyć, bo dobrze oderwać się na moment od szarej codzienności i uwierzyć, że los zawsze może się odmienić i nawet beznadziejna sytuacja rokuje nadzieje na poprawę, a historie jak z bajki mogą się nam przydarzyć naprawdę. Bo czym byłoby życie bez miłości i marzeń?

Reklamy

11 thoughts on “Wiecznie młodym być, czyli „Wiek Adaline”

  1. „Wiek Adaline” oglądałam już jakiś czas temu, ale z tego co pamiętam, to także przypadł mi do gustu. Faktycznie nie była to zbyt porywająca historia, ale jednak miała w sobie coś magicznego i wzbudzała emocje. Myślę że warte obejrzenia, bo właśnie pokazuje, że ta nieśmiertelność jest tutaj przekleństwem, a nie tym, czego wszyscy chcą.

    Pozdrawiam cieplutko i serdecznie zapraszam do mnie:
    faiithfully.blogspot.com

    Lubię to

  2. Bardzo zainteresował mnie ten film a dowiedziałam się o nim od siostry. Jeszcze nie oglądałam, ale wiem, że warto. Dziękuję za przypomnienie.
    PS. Blake Lively jest piękną aktorką – twarzą, do której pasuje każda epoka i świetnie pasuje do roli Adeline.

    Lubię to

  3. Mam w planach ten film od dość dawna, choć opinie na jego temat są różne. Zapewne zaryzykuję i obejrzę, żeby wyrobić sobie opinię, w najbliższym czasie.
    Pozdrawiam!

    Lubię to

    • Tak jak napisałam, to schematyczny romans, ale robotę robi tutaj nie tyle główny wątek, co wszystko poza nim. Rzadko się zdarza, żeby podobało mi się coś z przewidywalną fabułą, ale jednak „Wiek Adaline” ma to coś 🙂
      Polecam zobaczyć właśnie dla wyrobienia sobie swojej opinii 🙂
      Pozdrawiam!

      Lubię to

  4. Ja się zachwyciłam, a że wrażliwa koza ze mnie to były nawet momenty, że miałam łzy w oczach. Co poradzić, ckliwe historie mnie kupują 😛 Film choć prosty to piękny i, tak jak mówisz, emocje zrobiły tutaj cały klimat.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s