W poszukiwaniu utraconej duszy… Szymon Krug – „Król Wron”

Wydaje nam się, że doskonale znamy to, co nas otacza, i nie zastanawiamy się, czy poza zasięgiem wzroku nie czają się potwory rodem z koszmarów… Z koszmarów, które śniliśmy w dzieciństwie, a rodzice przekonywali, że to jedynie zły sen. Co jednak, gdyby okazało się, że tuż obok nas istnieją zjawy rodem z horroru, które mogą zabrać nam duszę?

recenzja król wron welkinson iambiblioholic

Adam prowadzi razem przyjacielem, Eliaszem, wydawnictwo. Nie jest zbyt lubiany i sam nie zabiega szczególnie o towarzystwo innych ludzi; nie stroni od alkoholu i późnego wracania do domu. Pewnego wieczoru po kolejnej imprezie, obawiając się powrotu do domu taksówką, postanawia wybrać się na spacer przez park. Pozornie niewinna przechadzka okazała się być najgorszą i najbardziej bolesną w skutkach decyzją w jego życiu…

Krug w swoim debiucie, „Królu Wron”, zabiera nas na wyprawę do świata, który, choć koegzystuje z naszym, nie jest dostępny dla każdego. Istnieją w nim potwory, o jakich nikomu się nie śniło, tam umarli chodzą po ziemi, psy wstają z grobów, wrony gadają bzdury, a będąc nieuważnym… można stracić duszę, co spotkało Adama. Jego przygoda stanowi swego rodzaju przestrogę przed samotnymi powrotami do domu z suto zakrapianych imprez, ponieważ nocny spacer przypłacił bolesnym w skutkach spotkaniem z nieprzyjacielskim potworem. A to tylko początek mrocznych przygód, bo od tej pory zaczyna go nawiedzać przerażająca postać, a on sam nie wie, czy zaczął tracić zmysły, czy to wszystko dzieje się naprawdę… Czy Adamowi, wędrującemu po granicy dwóch krain, uda się odzyskać duszę? I jak właściwie wygląda rzeczywistość, której nie dostrzegamy, a która istnieje tuż obok nas?

Historia urzekła mnie połączeniem fantastyki, horroru, grozy i baśni. Gęsty mrok i dwa istniejące obok siebie światy, gdzie żyją potwory, których baliśmy się w dzieciństwie, mogące ukraść komuś duszę, a martwi nie leżą w grobach. Wszystko to czyni opowieść niezwykle intrygującą, nieco ponurą i tajemniczą; podczas czytania towarzyszył mi dreszcz grozy i ciekawość, co wydarzy się dalej. Być może fakt, że uwielbiam mrok i grozę nie jest tu bez znaczenia, ale atmosfera powieści przypadła mi do gustu. Stąpanie na granicy jawy i snu, i to snu niemającego nic wspólnego z pięknymi marzeniami, stwarza atmosferę pełną napięcia i niepewności – bardzo mi się to podoba.

recenzja król wron welkinson iambiblioholic

Opowieść wciągnęła mnie od pierwszych stron, zasiano we mnie ziarno niepewności i chciałam czytać dalej i więcej. Dynamika nie jest jednak taka sama przez cała historię, mniej więcej w połowie książki mocno zwalnia, by przyspieszyć na sam koniec. I te fragmenty nadal co prawda mnie intrygowały, jednak mniej żywa akcja spowodowała,  że czytało mi się je nieco gorzej. Kulminacja następuje na kilku ostatnich stronach, a następnie historia urywa się w najciekawszym momencie. Wszystko to wywołało u mnie wrażenie, że „Król Wron”, będący tomem pierwszym, to jedynie wstęp do dalszych części, mający za zadanie wprowadzić nas w uniwersum i jego klimat, w związku z czym sama akcja dopiero się rozwija i ma nieco drugorzędne znaczenie w całej opowieści. Czuję z tego powodu lekki niedosyt.

Pomysł na osadzenie historii na granicy dwóch przenikających się rzeczywistości zainteresował mnie, to ciekawy zabieg, mam jednak ‘ale’ – odniosłam wrażenie, że nieco zbyt wiele jest tu niedopowiedzeń i niewiadomych. Przez to nie do końca potrafiłam odnaleźć się w historii, wyobrazić sobie całe uniwersum i momentami byłam tak samo zagubiona jak Adam. Mimo że ma on przewodniczkę, która przybliża mu pokrótce realia świata, którego częścią stał się, wcale o to nie prosząc, nie wszystko jest dla niego jasne. Bluszcz, dziewczynka, która go prowadzi, wiele wie, ale jeszcze więcej zachowuje dla siebie i właściwie nie wiadomo, po czyjej stoi stronie. Jest to postać momentami irytująca, obdarzona oryginalnymi umiejętnościami i niewątpliwie mająca w sobie potencjał na bycie jeszcze ciekawszą.

Głównego bohatera nie da nazwać się jednoznacznie sympatycznym czy pozytywnym, ponieważ swoje wady i przywary ma. Jest zwykłym człowiekiem, bez żadnego, niepotrzebnego upiększania, momentami można nazwać go wręcz antypatycznym; nie jest to ktoś, kto może zbawić świat – to nie jego rola, on chce tylko odzyskać swoją duszę. Inne postacie także obdarzono mocnymi charakterami, zarówno te z naszego otoczenia, jak Eliasz, dobry kumpel, jak i te ze świata drugiego, które zasługują na szczególną uwagę, wzbudzają bowiem strach, grozę i niepewność. To w moim odczuciu jedna z mocniejszych stron powieści.

recenzja król wron iambiblioholic welkinson

O ile sama historia opowiedziana jest ciekawie i dobrze napisana, o tyle strona techniczna kuleje dość mocno. Mam tu na myśli sprawy korekty, a właściwie jej braku. Niestety, boleśnie kłuje w oczy brak przecinków tam, gdzie być powinny, albo ich obecność w miejscach, gdzie znaleźć się nie miały prawa. W tekście pojawiają się także literówki i inne błędy, i o ile jasne jest, że usterki wszędzie się mogą zdarzyć, tak w takiej liczbie jak w „Królu Wron” przymknąć na to oka zwyczajnie się nie da. A szkoda, bo całkiem zgrabnie i ciekawie skonstruowanej historii niedopatrzenia tego typu mocno szkodzą.

Podsumowując, „Król Wron” to całkiem udany debiut, historia opowiedziana przez Szymona Kruga jest ciekawa, pełna tajemnic i wciągająca, nawet mimo nieco ubogiego opisu świata. Oparto ją na oryginalnym pomyśle, co stanowi niewątpliwą zaletę powieści. Gdyby nie rażące w oczy literówki i błędy interpunkcyjne, mogłoby być jeszcze lepiej, ale niestety nie jest to kwestia, którą można zbagatelizować. Z tego powodu mam dość mieszane odczucia co do książki, ale czekam na kontynuację, mając nadzieję, że sprawa korekty zostanie potraktowana poważniej, a historia Adama i poszukiwania jego zaginionej duszy nabierze tempa. Dlatego też nie mogę z czystym sercem polecić „Króla Wron” każdemu, ale jest to książka, którą z pewnością dobrze się czyta i można spędzić z nią kilka przyjemnych chwil.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu
Mad Moth Publishing

MadMoth logo

Reklamy

4 thoughts on “W poszukiwaniu utraconej duszy… Szymon Krug – „Król Wron”

  1. Ktokowiel betował to papierowe opko powinien się wstydzić swoich „nie pasujących wytrząsów mózgu”. Smuteczek, bo nie jestem w stanie nornalnie tego czytać, kiedy z każdej strony, a nawet z pierwszego zdania pierwszego rozdziału, zamiast wron wyskakują mi przed oczami takie byki. Dobrze, że żaden w czaszkę mi nie wpadł, bo musiałabym pozwać autora za poważny uszczerbek na zdrowiu. Fizycznym, bo wzmaganej czytaniem nerwicy nie będę w stsnie udowodnić.
    Gdzie jest korekta, skoro nawet my, podrzedni studenci bibliotekoznawstwa, widzimy tyle błędów? TT_TT
    Ale recenzja ładna. Bardzo dyplomatycznie wybrnęłaś. Sama nie byłabym w stanie zaledwie delikatnie napomknąć o tych wadach. Dobra, próbuję czytać dalej, skoro fabuła na być niezła, ale będzie ciężko 😛

    Polubienie

    • No niestety, tak jak napisałam, na błędy w takiej liczbie nie da się przymknąć oka – brak korekty jest mocno widoczny… I niestety równie mocno szkodzi. A szkoda, bo potencjał był i dlatego mam nadzieję, że w kolejnej części będzie już lepiej.
      Starałam się pokazać i zalety, bo niewątpliwie są i nie jest to książka zła… Ale w ogólnym rozrachunku sama nie do końca wiem, jak ją oceniać, bo z jednej strony mam wszystko to, o czym piszesz, a z drugiej ciekawy pomysł i klimat, który mi się podobał, choć, jak wiadomo, podobno o gustach się nie dyskutuje 😀
      Czytaj, czytaj, jestem ciekawa, co powiesz jak skończysz 😀

      Polubienie

  2. Myślę, że kiedyś przy okazji przeczytam ,,Króla wron” , mimo błędów, na które nie da się przymknąć oka. 😉
    Chociaż przyznam, że trochę się ich boję.
    Chociaż – z drugiej strony – poważnie wątpię, żebym miała trafić w najbliższym czasie na książkę gorszą, niż ,,Infekcja” albo ,,50 twarzy Greya”…

    (waha się)

    Polubienie

    • „Król Wron” nad Greyem ma zdecydowaną przewagę 😀 przede wszystkim opowiada historię, która ma sens i klimat, tu nikt nikomu nie przygryza warg i nie naradza się z wewnętrznymi boginiami 😉 a poza tym, pomijając kwestie tej nieszczęsnej korekty i błędów, literówek etc, napisany jest ładnym językiem.
      Jeśli podczas czytania zwracasz uwagę na fabułę bardziej niż na językową poprawność, to nie musisz się bać, to całkiem przyjemna historia 🙂 no i na pewno nie jest to kolejna, oklepana dystopia 😉

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s