Młodociane morderczynie. Alex Marwood – „Dziewczyny, które zabiły Chloe”

Trzy dziewczynki poznały się gorącego, wakacyjnego ranka. Wieczorem zostały już tylko dwie, z rękami splamionymi krwią niewinnego dziecka. Od tej pory ich życie nigdy nie będzie wyglądać tak samo…

Ani Jade, ani Bel nie mają ochoty powracać do przeszłości. Obie dostały nowe tożsamości i budują życie na kruchych fundamentach tajemnicy i całej górze kłamstw. Każdego dnia boją się, że jakiś szczegół zdradzi, kim naprawdę są i co zrobiły w przeszłości. Nie podejrzewają nawet, że jeszcze kiedykolwiek się spotkają, w końcu zasady warunkowego zwolnienia zakazują im utrzymywania jakichkolwiek kontaktów ze sobą. A jednak przypadek, los czy też przeznaczenie w postaci grasującego mordercy ponownie splata ich losy i po latach Jade i Bel, już jako Kirsty i Amber, spotykają się ponownie, by przekonać się, jak odmiennie potraktował je los.

dziewczyny które zabiły chloe alex marwood recenzja welkinson iambiblioholic

„Dziewczyny, które zabiły Chloe” to nie klasyczny kryminał, gdzie staramy się odkryć prawdę i rozwiązać zagadkę razem z policją czy detektywem. Doskonale wiadomo, co się stało i kto stoi za zbrodnią; dwie dziewczynki dopuściły się morderstwa, za co je ukarano, a przy tym napiętnowano przez media i cały świat. Po jakimś czasie zwolniono je warunkowo z więzienia i dano szansę na zbudowanie życia zupełnie od nowa. I jako czytelnicy dostajemy możliwość podejrzenia, jak kobiety po trudnych przejściach, z morderstwem na sumieniu i odbytą karą, radzą sobie poza więziennymi murami i jak kierują swoim losem.

Marwood podejmuje próbę pokazania, jak doświadczenia wpływają na psychikę człowieka i w jaki sposób mogą determinować podejmowane przez niego wybory, a także to, jak ułoży i poprowadzi swoje życie. I przede wszystkim to, jakim człowiekiem się stanie. Na kartach „Dziewczyn…” przekonujemy się, że mimo iż obie dziewczyny ukarano za tę samą zbrodnię, obie wyciągnęły z owej kary odmienną naukę, a ich losy potoczyły się kompletnie inaczej. Można postawić sobie pytanie, dlaczego tak się stało? Czy wynikło to z różnych charakterów, czy też z faktu, że każda z nich właściwie odbyła karę o innym stopniu surowości?

U Marwood nie ma miejsca na szarość – pokazuje życie dobre, rodzina, kariera, kontra życie złe – byle jaka praca, brak rodziny, mężczyzna, któremu wiele brakuje do ideału. Zatem albo wszystko, albo nic; wygląda to nieco nieautentyczne, choć do refleksji skłania. Do refleksji nad tym, co ma wpływ na nasze życie i co je może kształtować – czy sami jesteśmy za nie odpowiedzialni, czy też więcej zależy od tego, co nas po drodze spotyka i jak to wykorzystujemy? A może sami właściwie nie mamy wpływu na to, co się z nami dzieje?

dziewczyny które zabiły chloe alex marwood recenzja welkinson iambiblioholic

W powieść mamy wpleciony także wątek morderstw, które sprowadzają Kirsty do miasta, w którym mieszka Amber. Wątek ten pozostaje jednak nieco z boku i stanowi pretekst do spotkania dawnych wspólniczek w zbrodni. Nabiera tempa pod koniec historii i choć to, kim jest morderca, może zaskoczyć, to jednak po głębszym zastanowieniu się wydaje się to oczywiste, biorąc pod uwagę koncepcję białe-czarne, o której już wspomniałam. Mamy tu także pewnego niezbyt zdrowego na umyśle pana, próbującego wkupić się w łaski innych i nierozumiejącego, że nękanie i wydzwanianie bez przerwy jest, delikatnie mówiąc, niepożądane. Fragmenty opisujące sposób jego rozumowania autentycznie mnie przeraziły, to myśli szaleńca widzącego wszędzie spiski, powiązania i odczuwającego potrzebę rozprawienia się z nimi.

Na pewno nie da się powiedzieć o fabule, że jest porywająca czy pełna zwrotów akcji – jej główny temat to życie dwóch kobiet o losach złączonych jednego feralnego dnia przed laty. Mimo że sposób stworzenia postaci jest nieco schematyczny, to powieść ma coś w sobie i  wciąga, głównie przez wplatane co kilka rozdziałów wspomnienia z dnia morderstwa. Opowiadane są od końca, a zabieg ten podjudza czytelniczą ciekawość i zachęca do dalszego odkrywania historii, by dowiedzieć się, co właściwie tamtego dnia zaszło.

„Dziewczyny, które zabiły Chloe” to powieść obyczajowa, porywająca się na bycie dramatem psychologicznym. Nie da się odmówić postaciom głębszego rysu, a u obu dziewczyn zauważalne jest piętno, jakie wyryło w nich to, czego dopuściły się w dzieciństwie. Choć może raczej konsekwencje tego czynu…

Powieść nie zaskakuje zagmatwaną fabułą i zwrotami akcji, ale nie taka w moim odczuciu miała być jej rola. Jeżeli ktoś nastawia się na pędzący jak rollercoaster kryminał, niech lepiej odpuści sobie tę lekturę. Tu na pierwszym miejscu jest człowiek, tu liczy się psychologia, tu obserwujemy ludzki dramat i próbę uporania się z przeszłością, a także szukamy odpowiedzi na pytanie: czy można wziąć los w swoje ręce i niezależnie od tego, co mamy za sobą, zacząć życie na nowo i poprowadzić je lepiej? A może jesteśmy z góry skazani na porażkę?

Reklamy

One thought on “Młodociane morderczynie. Alex Marwood – „Dziewczyny, które zabiły Chloe”

  1. Pingback: Podsumowanie stycznia + stosik #1 | iambiblioholic

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s