Akcja inwigilacja! Marc Elsberg – „Zero”

Żyjemy w czasach, kiedy technologia stała się dla nas czymś tak zwyczajnym, jak obecność prądu czy bieżącej wody w naszych mieszkaniach. W tym momencie zdecydowana większość z nas nie wyobraża sobie dnia bez sprawdzenia, co słychać na Facebooku, Twitterze i YouTube, a dostęp do Internetu jest tak powszechny, że właściwie w każdym miejscu można z niego skorzystać. Smartfony, tablety, laptopy czy inteligentne zegarki – a nawet inteligentne okulary nie są już przedmiotami rodem z powieści science-fiction, ale jak najbardziej realną codziennością. Widzimy w nich wiele dobrego i niewątpliwie ułatwiają nam codzienną egzystencję, ale… Co, gdyby za owymi ułatwieniami stało coś więcej? Co, gdyby właściciele wielkich i popularnych portali społecznościowych próbowali manipulować nami i wykorzystywać nas do swoich celów, kryjąc się za chęcią czynienia dobra dla innych?

Marc Elsberg w swojej najnowszej powieści „Zero” przedstawia nam świat z pozoru przypominający świat z przyszłości. Powszechna obecność nowych technologii, aplikacje poprawiające jakość życia i oferujące nawet pomoc w jego totalnej zmianie, a także… możliwość sprzedawania swoich danych osobowych, bo przecież i tak wszędzie nas podglądają i wiedzą o nas wszystko. Nasza zdolność kredytowa, ulubione knajpy, programy lojalnościowe, często odwiedzane sklepy czy najczęściej kupowane produkty – to dane powszechnie znane. Obecne wszędzie kamery kontrolują każdy nasz ruch, nasze rozmowy są podsłuchiwane, wiadomości czytane, anteny GPS zapisują miejsce naszego pobytu… Anonimowość to fikcja, chyba że wiesz, jak się zabezpieczać. Brzmi jak fantastyka? Tylko pozornie, bo przecież w takiej rzeczywistości obecnie żyjemy i choć nie zastanawiamy się nad tym, to każdy nasz krok jest uważnie śledzony. Niewątpliwie ogromne zalety technologicznego postępu i fakt, jak bardzo ułatwia nam życie nie podlegają dyskusji, ale każdy medal ma dwie strony.

marc elsberg zero recenzja welkinson iambiblioholic

Zero jest organizacją, której członkowie sprzeciwiają się zbieraniu danych, kontroli obywateli oraz powszechnej inwigilacji. Pozostając anonimowi, urządzają atak na prezydenta Stanów Zjednoczonych za pomocą dronów oraz robotów uzbrojonych w kamery, z których obraz transmitują na cały świat. Zapoczątkowują tym samym pościg zarówno za sobą, jak i za tymi, którzy zainteresowanie ludzi nowymi technologiami i chęć poprawy jakości swojego życia chcą wykorzystać w niezbyt chwalebnych celach… Czyli pewnym społecznościowym portalem, na którym użytkownicy zbierają, a następnie sprzedają swoje dane osobowe.

„Zero” tylko pozornie pokazuje fantastyczny świat. Tak właściwie powieść porusza aktualny i ważny problem anonimowości w sieci i tego, co sami udostępniamy w Internecie, ale także na ile właściwie możemy kontrolować to, co o nas wiadomo. Na wiele spraw nie mamy wpływu i niezależnie od nas są one upubliczniane, nawet do tak prozaicznych celów, jak wskazywanie nam najbliższych restauracji bądź przysyłanie najbardziej skutecznych i interesujących nas reklam. Wszystko to opiera się na danych zbieranych dzięki naszej internetowej aktywności, bo każda zostawia po sobie ślady.

Temat poruszany przez Elsberga jest bardzo na czasie, technologia rozwija się szybko i stajemy się powoli jej niewolnikami; nawet ci, którzy się opierali, zaczynają się przekonywać. Ogrom aplikacji przykuwa nas do urządzeń i niejednokrotnie podporządkowujemy swój tryb życia pod to, co dzieje się w sieci. „Zero” poddaje te kwestie do rozważenia i wskazuje, jakie niebezpieczeństwa mogą wyniknąć z braku rozsądku i pogoni za nowościami.

Z drugiej jednak strony, powieść miała być thrillerem i mimo że akcja była… to opowiedziana mało dynamicznie, przez co nawet pościgi, w zamyśle mające być spektakularne, robić wrażenie i angażować wyobraźnię czytelnika, wypadały nieco blado i większych emocji nie wywoływały. Akcja spowalniała także przez ogromną ilość informacji technicznych związanych z nowymi technologiami, programami do śledzenia, rozpoznawania twarzy, procesami wyszukiwania w Internecie informacji… Momentami można się w gąszczu wiadomości zagubić. I mimo że niewątpliwie wytłumaczenie niektórych kwestii było niezbędne do przedstawienia świata, w którym osadzono akcję oraz do wytłumaczenia czynności wykonywanych przez bohaterów, to niektóre opisy, zawarte w wypowiedziach postaci, były za długie i zbyt skomplikowane, ciągnęły się nawet przez całą stronę. Poczułam się nieco przytłoczona ogromem technicznych informacji i niestety tempo akcji trochę na tym ucierpiało.

marc elsberg zero recenzja welkinson iambiblioholic

Nie mogę też powiedzieć, żebym przywiązała się do bohaterów. Kilka zgonów w powieści uświadczamy, jednak żaden z nich nie wywarł na mnie najmniejszego wrażenia… Jestem nieczuła? A może bohaterowie nie zostali wykreowani na tyle wyraziście, bym mogła ich polubić?

Sama intryga, osadzona na interesującym polu nowej technologii, ciągle rozwijającej się i prącej szybko do przodu, jest ciekawa. Motyw z koncernem Freemee prowadzącym eksperymenty na swoich użytkownikach, Zero i akcja z próbą schwytania aktywistów zainteresowały mnie, jednak nie na tyle, bym czytała książkę z wypiekami na twarzy. Owszem, historia jest interesująca, temat skłania do przemyśleń i refleksji, ale sposób zaprezentowania tego wszystkiego sprawił, że śledziłam losy bohaterów bez większych emocji. Pomysł był, potencjał był, ale czegoś tu zdecydowanie zabrakło – a na pewno bardziej dynamicznego opisu akcji.

„Zero” porusza ważny temat i skłania do przemyśleń o tym, co tak naprawdę oznacza codzienne logowanie się do sieci i korzystanie z Internetu oraz innych udogodnień związanych z postępem i rozwojem. Ślady zostawiamy wszędzie i anonimowość to właściwie w dzisiejszych czasach puste słowo, ale czy mamy jakikolwiek wpływ na to, jak wiele informacji o nas jest w posiadaniu różnych firm? Ciekawy pomysł na fabułę zaginął jednak gdzieś między obszernymi technicznymi opisami procesów wyszukiwawczych i działania algorytmów aplikacji wyliczających zdolność kogoś do czegoś oraz mało emocjonującymi opisami pościgów, a także w mało angażującym sposobie narracji. O tej książce myślę po przeczytaniu nadal, ale nie z powodu wydarzeń w niej opisanych, a raczej z racji tematyki, dlatego nie mogę powiedzieć, żeby „Zero” było opowieścią bezapelacyjne godną polecenia. Czuję niedosyt.

Reklamy

One thought on “Akcja inwigilacja! Marc Elsberg – „Zero”

  1. Pingback: Stosik #2 | iambiblioholic

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s