Uczeń Śmierci… Terry Pratchett – „Mort”

Śmierć na ogół kojarzy się z mroczną postacią, owianą tajemnicą i wyposażoną w kosę do odbierania życia nieszczęśnikom, na których przyszedł już ich czas. Myślom o niej towarzyszy strach i raczej negatywne emocje. A co by było, gdyby w naszej ostatniej chwili Śmierć przybył po nas na koniu Pimpusiu, dzierżąc w dłoniach małego kotka? Nie byłoby nieco bardziej sympatycznie opuszczać ten łez padół światem żywych zwany?

Nawet Śmierć potrzebuje wakacji! W związku z tym postanawia zaznać ludzkich uciech w świecie śmiertelników, ale ktoś musi przecież zostać na służbie i pilnować, by każdy, na kogo nadszedł czas, opuścił świat żywych… Jak pogodzić jedno z drugim? Otóż można wziąć praktykanta, by przyuczyć go do zawodu Śmierci.

terry pratchett mort recenzja iambiblioholic welkinson

Zaszczytu tego doświadcza Mort (cóż za zbieg okoliczności!), czekający bezskutecznie, aż ktoś przygarnie go na termin. W rezydencji Śmierci uczy się, jak przeprowadzać ludzi na drugą stronę i jak ważny jest z góry ustalony bieg historii, którego pod żadnym pozorem nie wolno zmieniać. Obiektywizm – oto słowo klucz. Niestety, gdy w grę wchodzi miłość bądź też coś w jej rodzaju, nie myśli się o konsekwencjach, ale konsekwencje istnieją i jedno nadprogramowo uratowane życie powoduje niebezpieczne zmiany i pęknięcie w rzeczywistości. Mort musi więc naprawić to, co zepsuł i uratować świat z pomocą córki Śmierci i niezbyt rozgarniętego czarodzieja, bo nikt nie wie, gdzie zniknął strażnik klepsydr…

Długo zastanawiałam się, od czego zacząć swoją przygodę ze Światem Dysku. W końcu mój wybór padł na cykl o Śmierci – i była to najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć, bo jestem w tej postaci absolutnie zakochana. W postaci i w tym, jak historia jest prowadzona – w bardzo humorystyczny, przewrotny i ironiczny sposób, przez to w czasie lektury wielokrotnie towarzyszył mi uśmiech. Cudo.

Absurd to główny motyw, na jakim oparto konstrukcję zarówno samego świata, jak i bohaterów oraz całej historii. Akcja dzieje się na Dysku, jedynej Płaskiej Ziemi we wszystkich wszechświatach, świecie „spoczywającym na grzbietach czterech gigantycznych słoni, które stoją na skorupie ogromnego gwiezdnego żółwia, Wielkiego A’Tuina”. By zachowana była w nim równowaga, za nic nie można naruszać biegu historii ustalonego z góry, bowiem może dojść do zakrzywień i pęknięć w rzeczywistości – wszystko, co ma się stać, ma się stać. I koniec. Chyba że do akcji wkracza uczeń Śmierci… Co także jest absurdalne, jak bowiem ktoś pilnujący końcówek żywotów i przenoszący dusze śmiertelników na inny świat może nagle się znudzić i zapragnąć wakacji, zasięgając ludzkich przyjemności? I jeszcze brać śmiertelnego praktykanta, by nauczyć go zawodu, no i by stanowił towarzystwo dla jego córki… Nie wspominałam wcześniej, że Śmierć ma adoptowaną córkę? No więc ma. Całkiem charakterną.

terry pratchett mort recenzja iambiblioholic welkinson

Śmierć przedstawiony jako postać chcąca zaznać trochę życia śmiertelników i przejawiająca wręcz tęsknotę za człowieczeństwem to coś tak intrygującego i łamiącego konwencję mrocznego kosiarza, że aż zachwycającego. Dodatkowo Śmierć jeździ wspaniałym rumakiem o imieniu Pimpuś oraz wykazuje wrażliwość w stosunku do kotów – to wszystko czyni go postacią wyjątkową i zbudowaną na oryginalnym pomyśle. Mimo że w „Morcie” to nie on był głównym bohaterem, to przez całą powieść czekałam na kolejne ZDANIA NAPISANE W TEN SPOSÓB, bogate w inteligentną ironię i sarkazm wypowiedzi. I tak oto, niniejszym Śmierć wędruje na listę moich ulubionych literackich postaci.

Tytułowy Mort przez czas trwania powieści przeszedł ogromną zmianę. Na początku był chłopcem odmiennym od wszystkich, nieco niezdarnym, uwielbiającym myśleć i zgłębiać tajemnice świata, przez co rodzice zamartwiali się o jego przyszłość i nie mogli znaleźć rzemieślnika, chcącego nauczyć go jakiegokolwiek zawodu. Im dłużej zaś pozostawał na służbie u Śmierci, tym bardziej mężniał, tym więcej wiedział i więcej umiał (przechodzenie przez ściany chyba opanował nawet zbyt dobrze) i tym bardziej wyrazistą postacią się stawał – choć oczywiście błędów się nie ustrzegł. Podejmuje jednak mniej lub bardziej udane próby ich naprawienia i to podczas nich widać, jak wiele Mort się nauczył i jak bardzo dojrzał i wydoroślał.

terry pratchett mort recenzja iambiblioholic welkinson

„Mort” to opowieść pełna magii, humoru – ironicznego, absurdalnego, z przymrużeniem oka, w najlepszym wydaniu. Nie ma tu poważnej fantastyki, ale jest łamanie konwencji, przedstawienie Śmierci jako postaci przyjaznej człowiekowi i, choć sprawiającej wrażenie groźnej, jednak wyposażonej w coś w rodzaju uczuć. Wydarzenia śledziłam z zaciekawieniem i nie zaznałam ani chwili nudy. Jak dla mnie to najlepsze rozpoczęcie przygody ze Światem Dysku, jakie mogłam sobie wyobrazić i już wiem na pewno, że z przyjemnością sięgnę po kolejne tomy, zarówno te o Śmierci, jak i inne z cyklu. „Morta” polecam całym sercem! Nie polecam tylko czytania powieści w miejscach, gdzie przebywa dużo osób – spojrzenia innych podczas niekontrolowanych wybuchów śmiechu podczas lektury gwarantowane.

Reklamy

4 thoughts on “Uczeń Śmierci… Terry Pratchett – „Mort”

  1. Z jednej strony zawsze się cieszę, że Pratchett tyle książek popełnił, bo jeszcze tylu nie przeczytałam. Z drugiej strony cholernie się martwię, co zrobię, jak już wszystkie przeczytam… A „Mort” przeskakuje o parę miejsc wyżej w mojej kolejce „do przeczytania”. Dzięki za fantastyczną (ha, pun intended!) 🙂

    Polubienie

    • Oj tak, znam to uczucie 🙂 na szczęście ja póki co jestem na początku swojej przygody z Pratchettem, więc przede mną wiele radości 😀 a gdy skończą się książki… Zawsze można zacząć czytać jeszcze raz! 😀

      Polubione przez 1 osoba

  2. Pingback: Stosik #2 | iambiblioholic

  3. Pingback: Social Media Book Tag | iambiblioholic

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s