(Nie)osobliwa historia. Ransom Riggs – „Osobliwy dom pani Peregrine”

Wiadomo, że potwory nie istnieją, a wszystkie opowieści odstające w jakikolwiek sposób od normalności to jedynie bajki dla dzieci. Racjonalizm górą! Ale… Co by było, gdyby w tych historiach kryło się jednak ziarenko prawdy? Ransom Riggs zabiera nas w podróż do świata, gdzie wszystko jest możliwe, czas staje w miejscu, a fantastyka przeplata się z grozą. Jak bardzo osobliwa to historia i czy dorosły znajdzie w tej baśniowej otoczce coś dla siebie?

Jacob od zawsze sądził, że czeka go nieciekawe i zupełnie przeciętne życie. Choć głowę miał napełnioną fantastycznymi opowieściami dziadka o domu zamieszkałym przez dzieci, obdarzone szczególnymi zdolnościami oraz o ścigających go potworach, z czasem w chłopcu pojawił się ogrom wątpliwości co do ich realizmu, a w końcu jawiły się tylko jako bajki dla dzieci, opowiadane na dobranoc. Ów stan rzeczy utrzymał się do koszmarnego dnia, kiedy w niewyjaśnionych okolicznościach ukochany dziadek zginął, jako ostatnie słowa dając wnukowi niezrozumiałe wskazówki  i każąc odszukać ludzi ze swojej przeszłości. Przerażony i dręczony sennymi koszmarami Jacob postanawia spełnić ostatnia wolę dziadka i udaje się na wyspę Cairnholm, gdzie miał się mieścić sierociniec z opowieści. Tym samym rozpoczyna się najbardziej osobliwa przygoda, o jakiej nie marzył nawet w najśmielszych snach.

ransom riggs osobliwy dom pani peregrine recenzja welkinson iambiblioholic

„Osobliwy dom pani Peregrine” miał być połączeniem grozy i fantastyki. Od razu muszę zaznaczyć: grozy jest tu jak na lekarstwo, nad czym boleję, bo to, co jest, czyta się bardzo dobrze. Wiele natomiast tu fantastyki, momentami wpadającej wręcz w baśń, w historię z pogranicza opowieści dla dzieci i dla dorosłych.

Większość książki zajmują opisy poszukiwania prawdy przez Jacoba, który przybywa na odciętą od świata wyspę, na której czas się zatrzymał, z zamiarem uzyskania jakichkolwiek informacji na temat przeszłości swojego dziadka. Nie wszystko niestety idzie zgodnie z planem…

Riggs idealnie oddał klimat otoczenia – zamglone bagna, mroczne zarośla, a wśród nich dom, z którym wiąże się tajemnicza historia. Momenty, w których Jakob zapuszcza się w głąb wyspy celem zbadania domostwa to jedyne momenty, kiedy można odczuć klimat grozy czy napięcia, i muszę przyznać, że te momenty podobały mi się najbardziej. Żywe opisy przemawiają do wyobraźni lepiej, niż w niejednym horrorze, dzięki czemu wczułam się w opowieść i razem z bohaterem przeżywałam strach i byłam przygotowana na mogącego lada moment wyskoczyć zza rogu potwora czy ducha. Było mrocznie, ale bardzo, ale to bardzo klimatycznie.

Szkoda, że cała książka nie pozostała w tym gęstym klimacie, ponieważ dalej po grozie nie ma już śladu, a wkracza fantasy, ubrane trochę w baśń. Robi się sielankowo i pogodnie (nawet za bardzo) i momentami nawet nieco mdło, bo wszystko wydaje się być rysowane w jasnych barwach, jest miło i przyjemnie… Brak jakiegoś mocniejszego akcentu, „kopa”, czegoś wyrazistego, mimo że przecież są momenty bardziej dramatyczne i przesycone akcją. Momenty te nie wywołują jednak wielu emocji czy szybszego bicia serca… W sumie jak cała ta historia. Nie mogę o niej powiedzieć, że jest zła czy nudna – wręcz przeciwnie, czytało mi się ją dobrze i śledziłam z zainteresowaniem losy Jacoba i jego przyjaciół, a także jego próby odkrycia i zrozumienia przeszłości dziadka oraz rozprawianie się z własnymi lękami. Ale mimo wszystko, opowieść ta nie zapadła mi głęboko w pamięć ani nie wywarła na mnie ogromnego wrażenia. Ot, miło spędzone parę wieczorów i książka odłożona na półkę, przyjemnie popatrzeć, jak na niej stoi, bo wydana jest, muszę to podkreślić (jak na studentkę edytorstwa przystało), pięknie. Ogrom niepokojących starych zdjęć z osobliwymi dziećmi na osobnych stronach przykuwa uwagę i sprawia, że całość odbiera się przyjemniej.

ransom riggs osobliwy dom pani peregrine recenzja welkinson iambiblioholic
„Osobliwy dom pani Peregrine” to fantastyczna opowieść o specyficznym, baśniowym klimacie z motywem wiecznego dzieciństwa i manipulacji czasem. Wiele tu magii, niewiele zaś grozy. Powieść nie jest książką złą, wręcz przeciwnie, to całkiem przyjemna w odbiorze historia, ubrana w specyficzny, lekko baśniowy klimat. Odniosłam jednak wrażenie, że przy tym skierowana zdecydowanie bardziej do młodszego czytelnika  – jest dość ugładzona i taka… nieskomplikowana, lekka i przyjemna. Nie pozostawiła we mnie większych śladów, nie wzbudziła emocji, nie wzruszyła i nie skłoniła do refleksji  – zapewne w tej kwestii przesłanie opowieści bardziej trafi do młodszego czytelnika, który zidentyfikuje się z Jacobem i być może odnajdzie w jego podróży ku pozbyciu się leków i strachu coś cennego dla siebie. Dla mnie jednak przygoda z tą książką niczym niezwykłym nie była i dlatego nie będę nikogo szczególnie zachęcać do sięgnięcia po nią.

Reklamy

2 thoughts on “(Nie)osobliwa historia. Ransom Riggs – „Osobliwy dom pani Peregrine”

  1. Pingback: Stosik #2 | iambiblioholic

  2. Pingback: Top 5 książkowych rozczarowań, czyli popularne tytuły, które mnie zawiodły | iambiblioholic

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s