Chyłka i Zordon vol 2. Remigiusz Mróz – „Zaginięcie”

Oto druga część przygód Chyłki i Zordona w świecie przepisów prawnych i sądowych batalii. Bohaterowie ponownie muszą zewrzeć szyki, by wybronić klientów z beznadziejnej, jak się wydaje, sytuacji. Czy im się to uda?

Chyłka odbiera w środku nocy telefon od dawnej znajomej ze szkoły, obecnie żony jednego z najbogatszych mężczyzn w kraju. Przerażona kobieta prosi prawniczkę, by broniła ją i jej męża, ponieważ bez śladu zaginęła ich córka, a nic nie wskazuje na to, by jakiekolwiek włamanie miało miejsce. Chyłka bez zastanowienia postanawia podjąć się zadania i razem z Zordonem zagłębiają się w szczegóły pozornie beznadziejnej i oczywistej sprawy. Z czasem jednak na jawy zaczynają wychodzić coraz bardziej niepokojące informacje i niecodzienne powiązania, wskazujące na to, że nic nie jest takie, jakim wydaje się być i że to może wcale nie rodzice postanowili pozbyć się swojego dziecka…

remigiusz mróz zaginięcie recenzja iambiblioholic welkinson

Jak dobrze wiecie (albo i nie), pierwsza część przygód pary prawników – „Kasacja” – bardzo przypadła mi do gustu. Dynamiczna akcja i charyzmatyczni bohaterowie oraz ciekawie przedstawione sądowe batalie sprawiły, że od książki ciężko było mi się oderwać choć na moment, a po następną część chciałam biec od razu po przeczytaniu ostatniej strony. A jak jest z „Zaginięciem”?

W kolejnej części przygód Chyłki i Zordona nadal światłem całości jest właśnie owa dwójka bohaterów. Pani mecenas dalej sypie sarkazmem na prawo i lewo, nie zagubiła swojego charakteru i uszczypliwości, natomiast Zordon, zdaje się, nieco dojrzał i wydobył z ciemnych zakamarków swojego jestestwa więcej charyzmy i zadziorności. Relacja tej dwójki stanowi nieustanną słowną przepychankę i nie raz i nie dwa wywołuje na ustach czytelnika uśmiech – oboje są w formie! No i poza tym, oczywiście, oboje są inteligentni i znają się na swojej robocie, chociaż, tak samo jak w „Kasacji”, nie są nieomylni i zostają postawieni w trudnych sytuacjach, często stanowiących ślepe zaułki. Dlatego też cała sprawa i dochodzenie do prawdy są realistyczne i czytając, nie ma się wrażenia, że biorą w nim udział nadludzie. Zwłaszcza że i Chyłka ma swoje momenty słabości… Ale więcej nie zdradzę ;).

Co zaś tyczy się samej fabuły, szczerze mówiąc nie wciągnęła mnie od początku, chociaż nie można odmówić jej bycia ciekawą. Ginie dziecko, śladów włamania brak, alarm w domu włączony… Oczywistym wydaje się być, że to rodzice przyłożyli rękę do zniknięcia córki. Prawniczy duet ze wszystkich sił próbuje znaleźć jakikolwiek punkt zaczepienia, który pozwoli im wybronić klientów, ale od początku nic nie idzie zgodnie z planem. Pojawiają się niejasności, zagadki i tajemnice – zarówno czytelnik, jak i prawnicy wodzeni są za nos. Zwrotów akcji nie brakuje, chociaż wszystko nabiera większego rozpędu dopiero w połowie książki i wtedy to już jest jazda bez trzymanki. Wiele się dzieje, pojawiają się nowe ślady, a gdy do akcji wkraczają media, robi się jeszcze bardziej mrocznie –  doskonale widać, jak ogromną siłę przebicia ma czwarta władza.

remigiusz mróz zaginięcie recenzja iambiblioholic welkinson

Sądowe rozprawy stanowią sporą część powieści, tak samo jak i w części pierwszej, i tak samo też są mocną jej stroną. Z ogromnym zainteresowaniem śledziłam przebieg batalii, mowy prokuratora i obrony, proces zdobywania dowodów, informacji i próby przekonania sądu i ławników o niewinności bądź winie oskarżonych. Mróz przedstawił to wszystko tak samo realistycznie i ciekawie, jak w „Kasacji”, dzięki czemu czytanie o rozprawach momentami i mnie samą przyprawiało o stres. Wolę nawet nie myśleć, co czują prawnicy, będąc na sali…

Ciekawe jest też to, że Chyłka i Zordon, poza bronieniem klientów, prowadzą też śledztwo na własną rękę, by zebrać informacje i dowody na niewinność rodziców. Wchodzą przy tym na grząskie tereny pozaprawnego marginesu i nawiązują kontakty z podejrzanymi ludźmi… Trudno o nudę podczas lektury, wiele się dzieje i do końca właściwie nie wiadomo, co się wydarzyło. A zakończenie… Cóż. Zakończenie także jest zaskakujące i sprawia, że czym prędzej chcę sięgnąć po kolejną część przygód pary prawników – i zrobię to niebawem!

Podsumowując: „Zaginięcie” utrzymało wysoki poziom znany nam z „Kasacji”; wiele się dzieje, mamy ogrom tajemnic i zagadek, a także sądowych potyczek, będących istnym majstersztykiem w wykonaniu Chyłki. Nie można się nudzić podczas lektury ani chwili, wyraziści bohaterowie oraz zagmatwana intryga sprawiają, że powieść czyta się szybko i z coraz bardziej rosnącym zainteresowaniem. Jak najbardziej polecam – chociaż wydaje mi się, że tym, którym podobała się „Kasacja”, „Zaginięcia” polecać nie muszę ;). Tak czy inaczej – przeczytać warto!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s