Jedna chwila zmienia wszystko. Gilly Macmillan – „Dziewięć dni”

Opowieści pisane z perspektywy kilku osób, w dodatku w konwencji thrillera i osnute wokół tajemniczego zaginięcia to coś, na co zapanowała swego rodzaju moda. Tym razem na tapet wzięto dziecko, które bez śladu znika ze spaceru, a jego matka, przez swoje dziwne zachowanie, staje się pożywką dla mediów. Gilly Macmillan okrzyknięto wchodzącą gwiazdą kryminału, a jej debiutancka powieść „Dziewięć dni” sprzedała się znakomicie – czy faktycznie jest to tak rewelacyjna historia, która ma szansę zaskoczyć, wzruszyć i zapewnić czytelnikowi przyjemnie spędzony na lekturze czas?

Rachel Jenner po rozwodzie samotnie wychowuje syna. Kocha go i stara się być dobrą matką, tym bardziej więc jest załamana, gdy pewnej niedzieli, podczas spaceru po lesie, Ben nagle znika bez żadnego śladu. Kobieta obwinia siebie, bo przecież to ona pozwoliła chłopcu pobiec samotnie przodem, ale przecież nikt nie jest w stanie przewidzieć tragedii. Policja wszczyna poszukiwania, ale gdy nie przynoszą rezultatu, jasne staje się, że Bena porwano. Rozpoczyna się wyścig z czasem, by odnaleźć sprawcę, a media społecznościowe huczą od spekulacji, nie zostawiając na Rachel suchej nitki… Ale czy matka naprawdę skrzywdziła dziecko?

Historię poznajemy oczami Rachel oraz policjanta prowadzącego śledztwo, Jima Clemo. Rozdziały pisane z perspektywy zrozpaczonej matki przeplatają się z zapisami rozmów Clemo z psychologiem oraz mailami, wymienianymi między pracownikami policji w czasie trwania śledztwa, a także doniesieniami medialnymi na temat sprawy. Opowieść ma formę wspomnień, wszystko już się wydarzyło i bohaterowie opowiadają to, co pamiętają z tamtych wydarzeń. Nie są to suche fakty, ogromnie dużo tu przemyśleń postaci i opisów ich stanów wewnętrznych, dzięki czemu można idealnie wczuć się w to, co odczuwali. Szczególnie części opowiadane przez Rachel przepełnione są emocjami, smutkiem, rozpaczą i desperacją, a opisy prób łapania się przez nią różnych szczegółów, mogących pomóc w śledztwie, jeszcze bardziej wskazują na jej przerażenie sytuacją, załamanie stratą syna i niepokój o niego. Jednocześnie mamy opisane śledztwo policji, prowadzone może nieco nieudolnie, ale też będące trudnym dochodzeniem, bo niewiele w sprawie punktów zaczepienia, a media bardzo mocno zainteresowały się zaginięciem Bena. W dodatku wygląda na to, że ktoś dysponuje poufnymi informacjami, które publikuje w sieci, nakierowując falę nienawiści na Rachel.

„Dziewięć dni” to trochę kryminał, a trochę książka psychologiczna. Z jednej strony obserwujemy starania policji, mające na celu odnalezienie dziecka, widzimy przy tym także działania medialne i poszukiwania prowadzone na własną rękę, a z drugiej obserwujemy dramat matki, która traci swoje dziecko w jednej chwili i nie umie poradzić sobie z tym, co się stało. Dla rodzica taka sytuacja musi być niewyobrażalnym koszmarem i czytając powieść, można poczuć, jak to jest stracić kogoś bliskiego. Kiedy dodatkowo media tradycyjne i internetowe huczą od spekulacji i prześcigają się w oskarżeniach w stronę matki, wszystko staje się jeszcze trudniejsze do zniesienia. Momentami zachowanie Rachel może wydawać się irytujące, ale w sytuacji, w jakiej postawiło ją życie, człowiek kieruje się silnymi emocjami, a te zostały przekazane idealnie, nawet mimo faktu, że całą opowieść poznajemy po czasie, wszystko już się wydarzyło, a my śledzimy wspomnienia uczestników tamtych wydarzeń.

Historii nie można odmówić bycia wzruszającą i łapiącą za serce, wzbudzającą emocje i zmuszającą do refleksji, z drugiej jednak strony, jako kryminałowi, można jej zarzucić pewną przewidywalność. Właściwie osoba odpowiedzialna za całe zamieszanie pobudki miała niewyszukane i w pewnym momencie łatwo było się domyślić, co rzeczywiście się wydarzyło i dlaczego. Mimo to, książkę czyta się dobrze i historia wciąga, bo do samego końca nie wiadomo, czy chłopiec się odnalazł i czy przeżył.

Podsumowując, „Dziewięć dni” jest całkiem strawną książką psychologiczną, łapiącą za serce, wzbudzającą emocje i zmuszającą do chwili refleksji, zarówno nad sobą i nad stratą kochanej osoby, jak i nad tym, jak ogromną władzę ma obecnie Internet i ogólnie media, i jak bardzo można kogoś dzięki nim skrzywdzić. Mimo że akcja nie porywa, z ciekawością śledziłam poczynania policji i próby złapania sprawcy, kibicując jednocześnie Benowi i mając nadzieję na jego odnalezienie. Wyłania się więc z tego obraz książki, której warto poświęcić kilka wieczorów, ale nie należy doszukiwać się w niej wartkiej akcji i suspensów. Mimo wszystko, polecam.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s