Zanurz się w literaturze! Mechthild Gläser – „Strażniczka książek”

Co zrobić, gdy Alicja gubi drogę do Krainy Czarów, a Mały Książę traci ukochaną Różę?

***

Mechthild Gläser w „Strażniczce książek” stworzyła niezwykle interesujący świat. Wrzuciła do jednej powieści wielu powszechnie znanych bohaterów, a to doprawiła jeszcze szczyptą tajemnicy, rodzinnych sekretów i… miłości. Czy z takiej mieszanki mogło wyjść coś dobrego?

Chyba nie ma wśród miłośników książek osoby, która nie chciałaby choć raz wejść w swoją ulubioną opowieść, zwiedzić świat, porozmawiać z bohaterami… Marzenie! Amy Lennox, z racji tego, że należy do gatunku książkowych moli, także chciałaby mieć taką możliwość… Ale chwila. Ona MA taką moc naprawdę. I dzięki swojemu darowi może, a nawet powinna stać na straży świata literatury i pilnować, by wszystko było w nim w porządku. Niestety jednak, przyjemność z podróżowania do opowieści zostaje zakłócona przez tajemniczego złodzieja, który kradnie pomysły, zaburzając historie, przez co nie mogą toczyć się tak, jak powinny. Kto i po co miałby coś takiego robić? Amy, jako Strażniczka, wespół z Werterem (tak, TYM Werterem) oraz przyjacielem Willem stara się rozwikłać zagadkę tajemniczego złodzieja i na powrót zaprowadzić ład w świecie literatury.

Alicja nie może znaleźć drogi do Krainy Czarów, skarbiec Drakuli został okradziony, a ze „Snu nocy letniej” zabrano lato… A to tylko niektóre nieszczęścia nawiedzające świat literatury. Zakłócenie akcji powoduje zmianę historii we wszystkich książkach na całym świecie, a w konsekwencji prowadzi do jej całkowitego zniszczenia. Sprawa jest więc poważna i przed Amy stoi nie do końca bezpieczne zadanie schwytania złodzieja i rozwiązania tajemnicy pewnego starego manuskryptu.

strażniczka książek recenzja mechthild glaser iambiblioholic welkinson

Nie będę ukrywać: pomysł na zbudowanie świata jest genialny. I chyba każdy książkoholik zgodzi się ze mną w tym temacie. Autorka wykreowała świat literatury, w którym wszystkie historie ze sobą sąsiadują i można swobodnie przechodzić między nimi, podglądać akcję powieści i zagadać bohaterów, gdy akurat nie występują… Można także wpaść do miejsca zwanego Między Wersami, by napić się czegoś w barze i tam spotkać postacie, które mają wolne. Wstęp do tych miejsc mają jednak wyłącznie członkowie rodów Macalisterów i Lennoxów, którzy pełnią funkcje Strażników literatury. Sama koncepcja świata, jak i jego przedstawienie zasługuje na pochwałę i to zdecydowanie najmocniejsza strona tej powieści. Cały urok „Strażniczki książek” tkwi w tym, że śledzimy wędrówkę Amy i jej towarzyszy przez różne historie, a po drodze wpadamy na Alicję z Krainy Czarów, Szalonego Kapelusznika, Elżbietę Bennet z rodziną, Olivera Twista czy Drakulę. I wszyscy spotykają się w jednym miejscu!

Widać jednak, że „Strażniczka…” skierowana jest raczej do młodszego odbiorcy. Co prawda są tu zagadki, tajemnice i intrygi, momentami dość mroczne – ale też bez przesady, bo bać się tu nie ma czego. Jest lekko i nieskomplikowanie, ale przy tym interesująco, a fabule nie można zarzucić przewidywalności. Szczególnie zakończenie zasługuje na pochwałę w tym temacie: było zaskakujące i ciekawie rozwiązane. Intrygujące jest także to, że aktualne wydarzenia przeplatają się z pewną baśnią o księżniczce i bestii. Na początku nie bardzo wiadomo, o co chodzi, ale im dalej postępuje akcja, tym bardziej staje się to zrozumiałe i cała historia pięknie łączy się w logiczną i spójną całość.

strażniczka książek recenzja mechthild glaser iambiblioholic welkinson

Postacie w tej historii jednak nie zachwycają, a konkretniej: są dość płaskie. Nie sposób dobrze ich poznać, zidentyfikować się z nimi – po prostu są. Jedynie Amy ma w sobie pewien rys psychologiczny, natomiast wszyscy pozostali, czy to dobry i kochany Will, czy zaślepiony furią laird, nie mają skomplikowanych charakterów, są zbudowani w bardzo prosty i w dość schematyczny sposób. Specyficzne są też relacje między Amy a jej matką, Alexis – bardziej kumpelskie i takie… luźne, jakby wcale nie łączyło ich pokrewieństwo, a były raczej koleżankami. Brakowało jakiejś większej więzi między nimi, szczególnie że Alexis samotnie wychowywała córkę.

Ogólnie rzecz biorąc, całą historię czyta się szybko i przyjemnie. „Strażniczka książek” to opowieść lekka i niewymagająca, idealna na leniwe popołudnie pod znakiem relaksu i odpoczynku. Mimo że zdecydowanie przeznaczona dla młodszego czytelnika, sprawi radość także i temu starszemu. Opowieść to wciągająca i zachwycająca pomysłem na zbudowanie świata, zaskakująca zagadkami i tajemnicami. Nie zmusza jednak do żadnych głębszych refleksji ani przemyśleń nad życiem – stanowi za to rozrywkę w najczystszej postaci, na wysokim poziomie. Jak najbardziej warto przeczytać!

Reklamy

4 thoughts on “Zanurz się w literaturze! Mechthild Gläser – „Strażniczka książek”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s