Nie pochłonie cię. Katarzyna Bonda – „Pochłaniacz”

Katarzyna Bonda okrzyknięta została królową polskiego kryminału, nic więc dziwnego, że jako fanka tego gatunku postanowiłam sprawdzić, o co tyle szumu. Moje pierwsze spotkanie z twórczością tej pani nie było za bardzo udane, a drugie… Cóż, niestety, ale niewiele lepsze. Dlaczego i właściwie co z tym „Pochłaniaczem” nie tak?

Profilerka, doktorantka i była policjantka Sasza Załuska wraca z Anglii, by zacząć nowe życie. Dostaje zlecenie od właściciela klubu muzycznego, który obawia się, że ktoś czyha na jego życie, chce więc, by Załuska stworzyła profil tej osoby. Kobieta przyjmuje zlecenie, nie ma jednak pojęcia, że to o wiele poważniejsza i bardziej złożona sprawa. Wszystko komplikuje się, gdy dochodzi do morderstwa w owym klubie, a sprawca, mimo że podany policji praktycznie na tacy, jakoś nie do końca pasuje… Czy na podstawie zapachu z miejsca zdarzenia można odnaleźć sprawcę? I co łączy śmierci sprzed lat z nową zbrodnią?

katarzyna bonda pochłaniacz recenzja książki welkinson iambiblioholic

Przez większość czasu „Pochłaniacz” nie jest kryminałem, a przegadaną opowieścią obyczajową z elementem kryminalnej historii gdzieś tam majaczącej w tle. To grubaśne, bo ponad 600-stronicowe tomisko raczy nas dłuuugimi i bogatymi w szczegóły życiorysami poszczególnych bohaterów, a nawet… policyjnego psa. I o ile na początku bardzo mi się to podobało, chwaliłam sobie możliwość poznania lepiej postaci i lepszego wczucia się w fabułę, tak po kilku rozdziałach zaczęło mi to ciążyć. Wiele z tych fragmentów nie miało żadnego wpływu na postęp historii, a jedynie mocno ją spowalniało. Pojawia się nawet trup, ale zanim dowiemy się więcej o tym, kto, gdzie i jak zginął, poznamy praktycznie każdy szczegół z życia technika jadącego na oględziny miejsca zbrodni, tak że kiedy on w końcu tam dotrze, zapomnimy, po co właściwie tam podążał.

Akcja przyspiesza dopiero na końcówce, kiedy to zostajemy wręcz zasypani informacjami i kiedy wszystko magicznie się wyjaśnia. To zupełnie tak, jakby autorka nagle się spostrzegła, że trochę już długaśna powieść jej wyszła i jednak nadszedł czas na zakończenie i domknięcie wątków. Niemniej jednak,  ostatnie rozdziały to najlepsza część tej książki, bo nareszcie akcja przestaje być opieszała i coś się dzieje.  Nierówne to, oj nierówne…

katarzyna bonda pochłaniacz recenzja książki welkinson iambiblioholic

Bohaterowie przedstawieni są aż za dobrze, i o ile na przykład w powieściach Kinga nie mam zastrzeżeń do rozwijania wątków pobocznych, obyczajowych związanych z postaciami, tak tutaj to zwyczajnie było niepotrzebne w większości przypadków. Fakt, że otrzymałam tak wiele informacji o bohaterach wcale nie sprawił, że polubiłam ich bardziej, choć muszę przyznać, że każdy był wykreowany w charakterystyczny sposób.

Do samej historii w zasadzie przyczepić się nie mogę, bo zaciekawiła mnie i gdyby wyciąć niepotrzebne obyczajowe wstawki i życiorysy policyjnych psów nic niewnoszące do fabuły, książka tylko by zyskała i miałaby szansę stać się wciągającym kryminałem. Poza tymi wątkami było całkiem ciekawie i całkiem nieprzewidywalnie, choć od pewnego momentu wiedziałam już, jak to wszystko się zakończy. Bonda sprawnie połączyła przeszłość z teraźniejszością i stworzyła z tego interesującą opowieść, jednak sam pomysł to za mało, by powstał dobry kryminał.

Podsumowując: „Pochłaniacz” to jedna z najbardziej przegadanych książek, jakie miałam okazję czytać i przebija pod tym względem nawet „Miasto kości”. Akcja jest rozciągnięta w czasie niesamowicie i przetykana przy tym ogromem wątków obyczajowych nic niewnoszących do fabuły. Gdyby wyrzucić zbędne dłużyzny, wyszłoby całkiem strawnie i przyjemnie, bo historia sama w sobie jest interesująca i wciąga, choć następuje to dopiero bliżej końca, gdy wszystko nagle nabiera tempa i zasypuje nas ogrom informacji, które trzeba sobie poskładać w całość. Koniec końców mam mieszane uczucia i daleko mi do zachwytów… Jestem jednak coraz bliżej zdania, że z panią Bondą się nie polubimy. A „Pochłaniacza” polecam tylko tym, którzy nie lubią szybkiej akcji i wolą czytać życiowe historie bohaterów.

Reklamy

5 thoughts on “Nie pochłonie cię. Katarzyna Bonda – „Pochłaniacz”

  1. Mamy takie same spostrzeżenia, co do tej książki. Sama historia i zagadka bardzo mi się podobały, ale rozciągnięcie akcji i zbyt dużo wątków nic nie wnoszących do książki mocno wpływa na negatywną ocenę całości. Ale mimo wszystko chciałabym sięgnąć po „Okularnika” i zobaczyć, czy będzie lepiej, choć to jeszcze większa cegła 😉

    Lubię to

    • Szkoda, że całkiem ciekawa fabuła zaginęła w tym ogromnym gąszczu nieważnych wątków… Co do „Okularnika”, słyszałam, że w kolejnych częściach jest już lepiej, ale nie jestem jeszcze pewna, czy po nie sięgnę, muszę chyba odpocząć 😀

      Lubię to

  2. podzielam opinię
    po tej książce czytałem sobie „dziewczyna z pociągu” i widać różnice klasy… myślałem że mnie wciągnie ale niestety…

    Lubię to

  3. Pingback: Podsumowanie października + stosik #3 | iambiblioholic

  4. Pingback: Podsumowanie roku 2016 – najlepsze i najgorsze książki! | iambiblioholic

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s