Magia powraca? J.K. Rowling, Jack Thorne, John Tiffany – „Harry Potter i przeklęte dziecko”

Oto, po 9 latach od wydania ostatniej części o Harrym Potterze, powracamy do świata czarodziejów za sprawą sztuki stworzonej na bazie historii J. K. Rowling. Znani nam bohaterowie są już dorośli, mają pracę i dzieci – i to właśnie one odegrają najważniejsze role w nowej opowieści. Czy „Harry Potter i przeklęte dziecko” zdoła wypełnić nasze dusze magią, tak jak niegdyś każda powieść Rowling?

Albus Severus, syn Harry’ego i Ginny Potter, nie radzi sobie z ciężarem bycia dzieckiem Chłopca, Który Przeżył. Nie jest taki jak ojciec, a do tego Tiara Przydziału umieszcza go w Slytherinie, spełniając największe obawy chłopca. Konflikt ojciec-syn narasta, obaj coraz bardziej nie mogą się dogadać, aż wreszcie Albus postanawia wespół z przyjacielem Scorpiusem, synem Dracona Malfoya, zrobić coś, czego jego zdaniem nie zrobił kiedyś jego ojciec, choć mógł. A dokładniej chce odmienić przeszłość i przywrócić do życia pewną osobę… Czy ingerowanie w dawne wydarzenia może przynieść coś dobrego? I czy Voldemort naprawdę umarł?

harry potter i przeklęte dziecko welkinson recenzuje recenzje książek iambiblioholic

Mówi się, że „Przeklęte dziecko” to ósma część cyklu o Harrym Potterze. Ok, opowiada dalsze losy bohaterów serii, rzecz dzieje się w kultowym już uniwersum, spotykamy znane postacie, ale… Kolejną częścią nazwać tego nie mogę, przede wszystkim dlatego, że historia, którą otrzymaliśmy, to coś w rodzaju fanfiction stworzonego na bazie tego, co napisała Rowling.

Fabułę osnuto wokół motywu podróży w czasie, nie jest to więc nic nowatorskiego. Konsekwencje zmian w przeszłości mogą okazać się katastrofalne zarówno dla samego majstrującego, jak i dla innych znanych mu osób, nawet jeśli intencje przyświecają mu dobre. I to właściwie stanowi większą część historii – próby odmienienia biegu wydarzeń i to, w jaki sposób wpłyną na teraźniejszość. Gdzieś obok rozgrywa się także konflikt między ojcem a synem, od którego właściwie wszystko się zaczęło.

W „Przeklętym dziecku” cofamy się w czasie i mamy możliwość po raz kolejny brać udział w wydarzeniach, które już zostały opisane w książkach, głównie w „Czarze Ognia”, i spotkać  przy tym postacie, które dobrze znamy. Cała historia kręci się więc wokół tego, co już było – nie ma tu wiele nowości poza kilkoma bohaterami i nową, scenariuszową formą historii. Niestety, „Przeklęte dziecko” to do pewnego stopnia deja vu... I niestety deja vu nie do końca trzymające się kupy, momentami nielogiczne, naiwne i nieprzystające do kanonu (kwestia eliksiru Wielosokowego na ten przykład jest dość tajemnicza…)

harry potter i przeklęte dziecko welkinson recenzuje recenzje książek iambiblioholic

Koniec końców wszyscy walczą z demonami przeszłości, Harry wspomina młodość i nie bardzo odnajduje się w obecnym świecie, co wpływa także na Albusa, który męczy się, bo każdy patrzy na niego przez pryzmat Pottera i jego czynów, a nie tego, jaki Potter JR naprawdę jest. Wszyscy kręcą się więc w kółko i zamiast żyć nowym życiem, siedzą w tym, co już minęło.

Mam zastrzeżenia także co do bohaterów, bo mimo że w większości mamy tu postacie wykreowane przez Rowling, w tej nowej odsłonie nie do końca odnajduję tych, których znałam, zupełnie jakby zostali spłaszczeni i spłyceni. Harry jest beznadziejnym ojcem i totalnie bezpłciową postacią, a niektórzy stali się irytujący, jak Ron sypiący na prawo i lewo żarcikami na niezbyt wysokim poziomie… Światłem tutaj jest natomiast Scorpius, bardzo ciekawie wykreowana i spójna postać, a także relacja, jaką nawiązuje z Albusem. Rozmowy, jakie prowadzą bohaterowie, momentami są sztuczne i przypominają bardziej przemowy i oderwane od siebie wypowiedzi, niż prawdziwy dialog.

Mimo wszystko jednak, historię czyta się szybko i można się w nią wciągnąć. Sporo się dzieje, alternatywne rzeczywistości wnoszą coś nowego i dają do myślenia, jak mogłoby się potoczyć życie wszystkich, gdyby choć jeden szczegół wydarzył się inaczej. W końcu to świat czarodziejów, który pokochaliśmy i miło jest wrócić do niego po tylu latach. Choć nie mogę nazwać siebie Potterhead, uniwersum wykreowane przez Rowling bardzo lubię, wszystkie części Harry’egop czytałam po kilka razy i mam do tej serii ogromny sentyment. Podróż do dzieciństwa zafundowana mi przez „Przeklęte dziecko” to podróż pełna nostalgii i, mimo że to utwór, któremu brakuje sporo do ideału, zapewnił mi przyjemnie spędzony wieczór, choć pozbawiony magii i tych pozytywnych uczuć, które wzbudzała we mnie każda powieść Rowling.

Podsumowując – tym, którzy spodziewają się zupełnie nowej, świeżej historii i rzeczywiście ósmego tomu przygód o Harrym, uczciwie radzę: zastanówcie się jeszcze raz nad czytaniem tej książki albo podejdźcie do tego luźno, jako do zwyczajnego fanfiction, bo tym właśnie jest najnowsza opowieść ze świata czarodziejów. Przede wszystkim jednak radzę tym, którzy jeszcze nie znają przygód Harry’ego zapoznać się z nimi przed lekturą „Przeklętego dziecka”, bo bez znajomości poprzednich części trudno się się w tej opowieści odnaleźć i można sobie zaspoilerować całość.

Reklamy

4 thoughts on “Magia powraca? J.K. Rowling, Jack Thorne, John Tiffany – „Harry Potter i przeklęte dziecko”

  1. Ja uważam, że nawiązanie do 4 części jest całkiem dobrym pomysłem, zgadzam się, że niektóre elementy opowieści trochę nie trzymają się kupy, ale z drugiej strony, powiem szczerze, że spodziewałam się jednak czegoś gorszego, a jednak wyszło całkiem przyjemnie 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • Zgadzam się, ogólnie wyszło całkiem przyjemnie, bawiłam się przy lekturze nieźle, ale niestety nie jest to historia bez wad. Nawiązanie do 4 części i ogólnie do całej serii było ciekawym pomysłem, ale moim zdaniem trochę za wiele tej wtórności… Miło było jednak powrócić do świata Pottera 😄

      Polubienie

  2. Pingback: Podsumowanie października + stosik #3 | iambiblioholic

  3. Oczekiwania miałam duże i jednak się rozczarowałam. Owszem, historia momentami wciąga, ale jednak częściej sprawia wrażenie spisanej pośpiesznie na kolanie. Jestem w stanie wybaczyć pewne niedociągnięcia fabularno-logiczne, ale dwóch rzeczy nie przeboleję. Po pierwsze postać Rona: może i w kanonie nie był orłem intelektu, ale tego wioskowego przygłupa nie poznaję. A po drugie: postać Naczelnego Złego (żeby nie spojlerować) rodem z najgorszych fanficków…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s