Okiem Welkinsona: Czy warto kupować książki?

Nie jest tajemnicą, że książki to towar drogi, a ich cena regularna zamiast spadać, ciągle rośnie. Książkoholik, mając na swojej liście do przeczytania zawsze ogromne liczby tytułów, stoi zatem w bardzo trudnej sytuacji, musiałby bowiem całą wypłatę przeznaczać na kupowanie nowości do swojej biblioteczki. A za co żyć? Samym słowem człowiek się nie naje… Nie dziwi więc nasuwające się w tym miejscu pytanie: czy opłaca się w ogóle kupować książki? Czy jest sens? Dzisiaj postaram się więc przyjrzeć się tej kwestii i poszukać odpowiedzi na to ważne, egzystencjalne pytanie.

iambiblioholic - recenzje książek by welkinson

Pierwszą myślą w temacie kupowania książek jest ich cena. Jak już pisałam, regularna cena książki jest wysoka, co może jeszcze przy jednej pozycji nie robi wielkiego problemu, ale jaki książkoholik poprzestaje na jednej książce? Właśnie. Gdy więc uzbiera się większa liczba książek, które koniecznie chcemy przeczytać, po wizycie w księgarni nie zostaje nic innego, jak usiąść, płakać i wydzielić sobie porcje powietrza niezbędnego do przeżycia do kolejnej wypłaty, bo na jedzenie to już na pewno nie wystarczy. Wydaje się więc, że to mocny argument za tym, by książek jednak nie kupować… Ale wcale taki nie jest. Istnieją bowiem (póki co przynajmniej) księgarnie i dyskonty, internetowe i stacjonarne, oferujące ogromne rabaty. Dzięki temu można kupić nową książkę właściwie za bezcen, oczywiście przy odrobinie sprytu. Ponadto są przecież antykwariaty, gdzie cena za książkę jest już totalnie symboliczna (chyba że znajdziecie prawdziwy unikat). Choć może nie każdy lubi książki stare, z duszą, bo istnieją zwolennicy tomów dopiero co wyplutych z drukarni, jednak i dla jednych, i drugich rozwiązanie problemu z drogimi książkami istnieje.

iambiblioholic - recenzje książek by welkinson

Bezpłatną alternatywą jest tu oczywiście biblioteka. Sama kiedyś bardzo często z niej korzystałam, jednak od jakiegoś czasu uzupełniam swoją domową półkę. Ktoś może powiedzieć, że przecież nie trzeba wydawać pieniędzy, żeby przeczytać książkę, człowiek idzie do biblioteki, wypożycza, czyta, oddaje i nie płaci ani grosza, no chyba że jest leniwą bułą i nie odda książki na czas. Ale to ryzyko wliczone w koszta, więc pomińmy te kwestię. Rzecz w tym, że książka z biblioteki nigdy nie będzie nasza. Czytało ją już wielu przed nami i wielu będzie czytać, a w naszych rękach jest tylko przez chwilę. A co, gdy trafimy na pozycję, która skradnie nasze serce? W takiej sytuacji miło jest mieć w swoje biblioteczce ukochaną książkę, czuć, że jest nasza i móc wracać do niej w dowolnej chwili. To zmysł kolekcjonera, nie tylko pożeracza książek, ale kogoś, kto książki kocha i kogo można faktycznie nazwać bibliofilem.

Ktoś może powiedzieć, że przecież nie każda czytana książka przypada nam do gustu. Prawda, i w takiej sytuacji, kiedy tom stoi na półce, możemy przecież go sprzedać, jeśli nie chcemy na niego więcej patrzeć, albo wymienić na coś innego i problem znika. Istnieją akcje typu bookcrossing, uwalnianie książek, można nawet oddać je do pobliskiej biblioteki. Możemy jednak tę książkę zostawić, mimo że więcej do niej nie zajrzymy. A dlaczego? Bo w kupowaniu książek chodzi o to, by stworzyć kolekcję, coś, na co miło się patrzy, co fajnie mieć i na widok czego robi się na sercu cieplej. Bo się to lubi. Jedni zbierają znaczki, a inni kolekcjonują książki.

iambiblioholic - recenzje książek by welkinson

Okej, książki są drogie, to fakt, ale można je kupować zdecydowanie taniej, jeśli się wie, gdzie szukać i jest się odrobinę sprytnym. Wiele promocji i rabatów pozwala na robienie zakupów niskim kosztem, co bardzo się opłaca. Miejsce na półce zajmowane przez książkę, która do gustu nam nie przypadła, można z powodzeniem odstąpić innej pozycji, sprzedając niewypał lub wymieniając go na coś innego. A domowa biblioteczka, kolekcja książek, które zbiera się od dawna, to świetna ozdoba domu, powód do dumy i kolekcja, w która warto zainwestować.

Podsumowując: nie chcę krytykować osób, które kupować książek nie lubią bądź nie rozumieją, chciałam pokazać, czym dla książkoholika jest zbieranie tomów – to kolekcjonowanie, zupełnie tak, jak zbieranie znaczków czy innych rzeczy. Dlatego myślę, że warto, szczególnie jeśli chodzi o te książki, które kochamy najbardziej, bo w obecnych czasach ogrom możliwość pozwala na zakup o wiele taniej, niż po cenach regularnych.

A Wy? Jakie macie zdanie na temat kupowania książek? Kupujecie czy wolicie bibliotekę? Chętnie poznam Waszą opinię! Zapraszam do dyskusji.

Reklamy

14 thoughts on “Okiem Welkinsona: Czy warto kupować książki?

  1. Ja kupuję ogromne ilości książek, jednak nigdy nie za pełną cenę. Korzystam z promocji, kodów rabatowych, wyprzedaży i opcji „2 za 1” czy „3 za 2” – średnio za książkę płacę ok 10 PLN (ostatnio w jednej księgarni z kodem i promocjami średnia cena wyszła 7 PLN za tom), ale do tego trzeba spędzić długie godziny w sieci i szukać. Ale przecież to cała przyjemność!

    Polubione przez 1 osoba

    • To się nazywa prawdziwe polowanie na książki 😀 takie promocje bardzo się opłacają, można książki nabyć właściwie za bezcen. Fajnie obserwować wydawnictwa na Facebooku, często piszą tam o takich właśnie opcjach, są też inne strony gromadzące takie informacje, także dla chcącego nic trudnego 😀

      Polubienie

      • I miejmy nadzieję, że to się nie zmieni, chociaż podobno „nasi władcy” planują zmiane w tym temacie, więc ożyje książkowe podziemie.

        Polubienie

    • W sumie w niektórych przypadkach to określenie nawet nie jest na wyrost… 😀 ale to trochę tak z przymrużeniem oka 😀

      Ja akurat dawno już książek nie kupowałam, ostatnie nabytki to raczej dary losu, ale niestety albo stety wizyta w księgarni może skończyć się tylko w jeden sposób 😀

      Polubienie

  2. Jeśli chodzi o mnie i kupowanie… cóż, zdecydowanie kupuję więcej, niż jestem w stanie przeczytać. Tłumaczę to sobie robieniem zapasów na nudę, jednak no cóż… z prawdą to się mija i to szeroko. Ale i tak przestać nie mam zamiaru. Lepiej wywalać pieniądze na książki, niż papierosy, czy inny nałóg. Czytanie jest najbezpieczniejsze 😉
    Pozdrawiam cieplutko ^^

    Polubione przez 1 osoba

  3. Ja i kupuję i wypozyczam z biblioteki. Tylko od kogoś nie lubię pożyczać. Do raz przeczytanej książki bardzo rzadko wracam, prawie nigdy. Ale lubię na książki po prostu patrzeć, przestawiać na półce, a czasem nawet zanotowac coś na marginesie, więc kupować muszę.

    Polubione przez 1 osoba

    • Ja też zazwyczaj nie wracam do raz przeczytanych książek, chyba że piszę recenzję po jakimś czasie od przeczytania i chcę znaleźć jakiś cytat 🙂 mimo wszystko mam kilka pozycji, które będę chciała odświeżyć, tylko przy tylu nowościach nie bardzo jest na to czas :D. Ale prawda – książki na półce wyglądają pięknie, tylko problem pojawia się wtedy, gdy zaczyna brakować miejsca… 😀

      Polubienie

  4. Uwielbiam kupować książki i co miesiąc przeznaczamy na to pewną kwotę. Staram się jednak podchodzić do zakupów rozsądnie i 1. najpierw czytam sporo recenzji i opisów, żeby mieć pewność, że to jest TEN tytuł; 2. szukam promocji w Internecie. Niestety już od dłuższego czasu nie kupiłam książki w księgarni stacjonarnej właśnie ze względu na cenę, aczkolwiek uwielbiam do nich zaglądać, poczuć klimat i przejrzeć tytuł, którym jestem zainteresowana; 2b. ewentualnie grzebię po wyprzedażach i antykwariatach 🙂 3. W tym roku po raz pierwszy wezmę udział w wymianie książkowej. Mam kilka tytułów, do których na pewno nie wrócę, a może ktoś inny skorzysta a ja upoluję inny tytuł 🙂 4. Mój blog powoli się rozkręca, więc planuję też zwrócić się do kilku wydawnictw z propozycją współpracy.
    Nie korzystam z biblioteki, bo niestety mam to „zboczenie”, że muszę mieć swój egzemplarz książki 🙂 Ale jaka radość jest, gdy znajomi traktują Ciebie jak bibliotekę 😉

    Polubione przez 1 osoba

    • Obracanie się w blogosferze książkowej ma to do siebie, że co chwilę trafia się na książkę, którą ktoś poleca i którą koniecznie trzeba przeczytać 😀 niedawno też raz w miesiącu lub raz na dwa miesiące robiłam większe zamówienie w internecie, ale już dłuższy czas nic nie kupowałam, co planuję nadrobić. Mimo to przybyło kilka książek – nagród lub egzemplarzy od wydawnictw właśnie. Fajnymi pomysłami są wymiany i bookcrossing, chociaż sama nie brałam jeszcze udziału w podobnej akcji, ale myślę, że się skuszę, bo mam kilka książek, do których już na pewno nie wrócę. Najlepiej chyba kupować w tanich internetowych księgarniach albo w antykwariatach właśnie, szczególnie że w tych ostatnich można znaleźć prawdziwe perełki 😀

      zgadzam się, że fajnie móc pożyczyć znajomym ciekawą powieść i podzielić się czymś, co nam się podoba z innymi 😀 gorzej, jak się książki nie można doprosić z powrotem, bo i takie sytuacje już mi się zdarzały…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s