Mój początek wszystkiego + konkurs!

#mojpoczatekwszystkiego

Zapewne niektórzy z Was czytali już książkę „Początek wszystkiego”, która swoją premierę miała 14 czerwca. Jeśli chcecie dowiedzieć się na jej temat więcej, zapraszam do recenzji, którą niedawno opublikowałam.

A tymczasem zapraszam Was na tekst, w którym dzielę się z Wami moim początkiem wszystkiego.

Za taki przełomowy moment mogłabym uznać pójście na studia. Zawsze byłam mniej lub bardziej nieśmiała, a rozpoczęcie nauki w nowym miejscu, gdzie nikogo nie znałam, a gdzie codziennie mijałam wielu ludzi, było niejakim wyzwaniem. Ale mogę śmiało uznać, że to właśnie studia sprawiły, że przestałam tak bardzo zwracać uwagę na to, co inni o mnie powiedzą, a także znalazłam swoje hobby i zaczęłam być po prostu sobą.

Początek wszystkiego Robyn Schneider #mójpoczątekwszystkiego

Nie będę teraz zagłębiać się w moją historię, jednak dla tej opowieści istotny jest fakt, iż moja nieśmiałość nie wynikała z charakteru – raczej z tego, że w pewnym momencie życia zostałam zakrzyczana. Potem zawsze trudno było mi się odnaleźć w miejscu, gdzie było wiele nowych osób, nie umiałam z nimi rozmawiać i stresowałam się na samą myśl, że mam kogoś o coś zapytać. Studia sprawiły, że zwyczajnie musiałam to robić. W dodatku na każdych zajęciach były inne osoby, w naturalny sposób więc poznawałam coraz to nowych ludzi, dzięki czemu stopniowo zaczęłam przełamywać swoją nieśmiałość.

Jednak studia to nie tylko ludzie, ale także zajęcia i… prezentacje. Do tej pory pamiętam, jak bardzo stresowałam się pierwszą z nich! Miałam tekst przygotowany na kartce, a mimo to trzęsłam się jak osika, przedstawiając go całej sali studentów. Później bywało lepiej, bywało gorzej, jednak z czasem przestałam się tak bardzo tym przejmować. Do tego stopnia, że moje ostatnie prezentacje na uczelni przeprowadzałam bez żadnych kartek – po prostu mówiąc. Bez stresu. A na początku tak bardzo zazdrościłam wszystkim, którzy potrafili na ludzie prowadzić referaty…

Początek wszystkiego Robyn Schneider #mójpoczątekwszystkiego

Podobnie było z ludźmi. Przestałam się denerwować, przestałam myśleć, co ktoś sobie pomyśli, jak powiem coś głupiego. Bo wiecie co? Nic. A nawet jeśli, za chwilę zapomni bądź zajmie się czymś, co powiedział ktoś inny. Dojście do takich wniosków zajęło mi co prawda trochę czasu, jednak od kiedy to zrozumiałam, jest mi o wiele lepiej rozmawiać z ludźmi, nawet tymi, których wcale nie znam.

Jednak studia to także czas, w którym postanowiłam zacząć dzielić się z innymi moimi przemyśleniami na temat książek. Na studiach powstał blog, ale także Instagram, które do tej pory dają mi wiele radości, choć ostatnio mało mam czasu, by się nimi zajmować. Jednak w tym momencie, kiedy ostatnią w życiu sesję mam już za sobą, a jedynym egzaminem, który mnie jeszcze czeka, jest obrona pracy magisterskiej mogę śmiało powiedzieć, że studia to mój początek wszystkiego. Wydarzyło się w ich trakcie wiele lepszych i gorszych rzeczy, poznałam wielu ludzi, którzy mocno wpłynęli na moje życie i nawet jeśli już ich w nim nie ma, jestem wdzięczna za to, co mi dali.

A Wy? Co możecie uznać za Wasz początek wszystkiego? Chętnie poczytam! 🙂

PS: Jeśli chcielibyście wygrać „Początek wszystkiego”, trwa jeszcze konkurs #100książekdowygrania, w którym do wygrania jest aż 100 egzemplarzy powieści! Macie czas do 27 czerwca! 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s