Miłość czy marzenia? „Światło, które utraciliśmy” – Jill Santopolo

Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, jak skomplikowane potrafią być drogi ludzkich losów? Jak często mogą się przeplatać, by znów się rozejść? Dobitnie przekonali się o tym Lucy i Gabe, czyli główni bohaterowie „Światła, które utraciliśmy”. A czy czytelnik, podejmując się lektury tej książki, zwiąże z nią swoje losy czy raczej odłoży na półkę i szybko o niej zapomni?

Lucy i Gabe poznali się w momencie, gdy cały świat wstrzymywał oddech i przyglądał się katastrofie. 11 września 2001 roku rozpoczęła się ich historia, która ciągnie się przez wiele następnych lat. Mimo że oboje czują do siebie chemię i przeżywają swoją znajomość bardzo intensywnie, z czasem okazuje się, że chęć spełniania marzeń i zmieniania świata staje się silniejsza i ich drogi się rozchodzą. Czy jednak ostatecznie?

Jill Santopolo - "Światło, które utraciliśmy, recenzja. Iambiblioholic blog, Welkinson Recenzuje

Czytaj dalej

Dobro jest wszędzie. Anthony Doerr – „Światło, którego nie widać”

Czy o wojnie, będącej ogromem cierpienia, straty i bólu, można pisać pięknie? Czy wokół wszechobecnego smutku, strachu i niepokoju o każdy kolejny dzień, można osnuć historię, wywołującą ciepłe uczucia i niejednokrotnie uśmiech na twarzy? I czy wśród całego zła, które gotuje człowiek człowiekowi, istnieje jeszcze iskierka nadziei na to, że dobro nie zginęło? „Światło, którego nie widać” to twierdząca odpowiedź na każde z tych pytań… I jeszcze więcej.

Marie-Laure mieszka z ojcem w Paryżu. Po stracie wzroku uczy się żyć od nowa, poznając świat przez słuch i dotyk, w czym pomaga jej miniaturowy model miasta zrobiony przez ojca. Kiedy wybucha wojna, a hitlerowcy wkraczają do Paryża, oboje uciekają do Saint-Malo, miasteczka na wybrzeżu Bretanii. Niebawem miejsce to staje się ostatnim niemieckim bastionem, odpierającym bombowe ataki aliantów. Marie-Laure musi sama radzić sobie w mieście otoczonym ze wszystkich stron ostrzałem i wrogimi żołnierzami. Jednak nie jest to jedynym zmartwieniem dziewczyny – ojciec zostawił jej bowiem na przechowanie pewien dość kłopotliwy przedmiot, którego ktoś namiętnie poszukuje…

W tym samym czasie do Saint-Malo trafia Werner, służący w specjalnym oddziale Wehrmachtu, namierzającej wrogie transmisje radiowe. Dzięki pewnemu zbiegowi okoliczności, los zwiąże go z losem Marie-Laure, co stanie się okazją do rozwiązania pewnej zagadki z dzieciństwa chłopaka.

Czytaj dalej

O tym, jak trudno być sobą, czyli „Dziewczyna z portretu”

„Dziewczyna z portretu” w reżyserii Toma Hoopera to opowieść o poświęceniu, ogromnej miłości ponad wszystko i o próbie odnalezienia własnej tożsamości. O tym, jak trudno być sobą, gdy inni wokół nie akceptują odmienności, gdy wszystko sprowadza się dla nich do kaprysu, choroby psychicznej bądź zaburzeń chemicznych. I wreszcie o tym, jak ważnym jest, by żyć w zgodzie ze sobą samym. A to wszystko oparte na prawdziwej historii. Czy warto ten obraz zobaczyć?

Dania, początek XX wieku. Małżeństwo malarzy Wegenerów wiedzie szczęśliwe i pełne miłości życie. Wszystko zmienia się jednego dnia, kiedy Gerda prosi swego męża, by w zastępstwie modelki zapozował jej do obrazu, ubrany w damskie elementy garderoby. Wtedy właśnie rodzi się bądź dochodzi do głosu Lili. W Einarze rozpoczyna się przemiana, której on sam nie jest w stanie pojąć, a która rzuca cień na życie jego, Gerdy i na ich szczęśliwe do tej pory małżeństwo, a także wystawia na próbę łączące ich uczucie…

https://i2.wp.com/1.fwcdn.pl/po/34/75/493475/7716977.3.jpg

Czytaj dalej