Podsumowanie listopada + stosik #4

Zaczął się nowy miesiąc, znów zatem nastał czas podsumowań i wyrzutów sumienia. Niestety, tym razem nie wywołanych nadmiernymi zakupami w księgarniach, a raczej czytelniczą niemocą, która mnie dopadła. Listopad miał być lepszym czytelniczo miesiącem, a tymczasem okazał się gorszy niż październik… Teraz liczę tylko na to, że jakiejś książce uda się wyrwać mnie z tej niemocy i w grudniu nadrobię wszystko, co bym chciała jeszcze w tym roku przeczytać.

welkinson iambiblioholic blog recenzje książek książki

Czytaj dalej

Reklamy

Okiem Welkinsona: tradycja kontra nowoczesność, czyli o ebookach i książkach drukowanych

To, że książki warto czytać, jest sprawą oczywistą. Poszerzają horyzonty, oddziałują na wyobraźnię, są znakomite na relaks i sprawiają ogrom radości. Same zalety. Ale czy jest ktoś, kto nie zadał sobie pytania, w co lepiej inwestować: w książki drukowane czy w czytnik ebooków i publikacje elektroniczne? Wątpliwe. Dlatego właśnie Welkinson przychodzi z pomocą i odpowie na to jakże ważne pytanie… odrobinę z przymrużeniem oka.

Technologia towarzyszy nam właściwie na każdym kroku – smartfony, tablety, laptopy to coś, co często mamy przy sobie. Ułatwiają nam codzienną egzystencję i zapobiegają nudzie w podróży albo na nieciekawych zajęciach na uczelni… Dodatkową zaletą dla czytaczy jest fakt, że na owych sprzętach można także czytać książki i nie trzeba zabierać ze sobą dodatkowych kilogramów w postaci papierowego tomiszcza, niejednokrotnie grubego, a przecież i tak jesteśmy już porządnie obładowani… Wyższość ebooków wydaje się więc być przesądzona tym jednym argumentem, ale gdyby tak rzeczywiście było, tradycyjne książki już dawno przestałyby istnieć – a tymczasem mają się świetnie i nadal jest wielu ludzi, którzy czytają je namiętnie i nie zamierzają przejść na cyfrową stronę mocy. Dlaczego? Dzisiaj postaram się przyjrzeć wadom i zaletom druku i publikacji cyfrowych, by, być może, uzyskać pewien ogląd na każdą z grup.

welkinson iambiblioholic recenzje książek książki

Czytaj dalej

W pogoni za cieniem. Ingar Johnsrud – „Naśladowcy”

Mroczne eksperymenty, krwawe masakry, nieuchwytny morderca bez twarzy i śledztwo przynoszące zaskakujące informacje – tak w dużym skrócie można opisać pierwszą powieść spod pióra norweskiego dziennikarza, Ingara Johnsruda. Oto nowy głos na scenie skandynawskich kryminałów – czy warto wysłuchać, co ma do powiedzenia?

Oslo. Opinią publiczną wstrząsa informacja o tragicznym w skutkach napadzie na siedzibę pewnej religijnej organizacji – Światło Boga, w wyniku której śmierć poniosło kilka osób. Próbę wyjaśnienia okoliczności zbrodni podejmuje nadkomisarz Fredrik Beier, jednak szybko okazuje się, że sprawa jest dużo bardziej skomplikowana, niż wydawało się na początku, a tajemniczy sprawca w bardzo inteligentny sposób pogrywa sobie z prowadzącymi śledztwo i niestrudzenie zmierza do wybicia wszystkich, którzy kierowali stowarzyszeniem…  W dodatku kolejne tropy ujawniają, że nie chodzi tu o zwyczajne porachunki na tle religijnym, a eksperymenty rasowe z czasów drugiej wojny światowej w tajemniczy sposób wiążą się ze sprawą. Przed zespołem Fredrika staje trudne i niebezpieczne zadanie znalezienia sprawcy oraz ukrywających się członków Światła Boga…

Czytaj dalej