50 twarzy Greya – recenzja filmu

Pierwszą recenzją, jaka pojawia się na tym blogu jest… Recenzja filmu. I to nie byle jakiego, bo oczekiwanego przez ogromne rzesze fanów, a także szumnie zapowiadanego. Chyba nie ma osoby, która nie słyszałaby chociaż raz tego tytułu – „50 twarzy Greya”. Czy naprawdę było na co czekać i dla kogo jest to film – o tym poniżej.

Historia to jest dość prosta. Oto skromna studentka literatury, Anastasia Steele, w zastępstwie przyjaciółki jedzie przeprowadzić wywiad z rekinem biznesu, diabelnie seksownym Christianem Greyem.
Grey

Po dość efektownym wejściu do biura dziewczyna zadaje Greyowi kilka pytań, po czym wychodzi w zasadzie bez żadnego konkretnego materiału, natomiast bogatsza o zainteresowanie swojego rozmówcy. I tak właśnie zaczyna się „romans”, chociaż to może złe słowo, bo jak sam Grey mówi, on nie bawi się w romanse. Ich relacja ma opierać się na pewnej umowie… Ale więcej już nie zdradzę, bo być może jest ktoś, kto nie zna tej historii i chciałby to nadrobić.

Czytaj dalej

Reklamy