Powiew orientu. „Pikantne historie dla pendżabskich wdów” – Balli Kaur Jaswal

Pikantne historie wprost z pachnących kardamonem i curry Indii? Czemu nie! Najnowsza powieść Balli Kaur Jaswal, „Pikantne historie dla pendżabskich wdów”, to mieszanka obyczajowej opowieści z dodatkiem erotyki oraz kryminału, którą czyta się świetnie! A dlaczego – o tym niżej.

Nikki, córka indyjskich imigrantów, pracuje w londyńskim barze. Dziewczyna zdecydowanie woli zachodni, nowoczesny styl życia niż tradycyjny, sikhijski i dystansuje się od społeczności. Gdy jednak pewnego dnia, będąc w świątyni, trafia na ogłoszenie o pracę jako nauczyciel kreatywnego pisania, postanawia spróbować. Szybko jednak okazuje się, że jej kursantki, mniej lub bardziej konserwatywne Pendżabki, oczekują od niej zupełnie czegoś innego niż kursu kreatywnego pisania – w większości nie umieją czytać ani pisać w ogóle. Nikki próbuje nauczyć je podstaw, lecz z biegiem czasu zajęcia przeradzają się w odczyty historii wymyślanych przez kobiety, często dość pikantnych… Wszystko jest jednak objęte ścisłą tajemnicą, a przynajmniej do czasu. Wraz z pogłoskami na temat zajęć, w społeczności zaczynają krążyć plotki o tajemniczej śmierci pewnej nowoczesnej kobiety, a skandal, który może wybuchnąć, zagrozi wszystkim.

Pikantne historie dla Pendżabskich wdów - Balli Kaur Jaswal, recenzja. Blog iambiblioholic, welkinson recenzuje

Czytaj dalej

Reklamy

Okiem Welkinsona: odgrzewane kotlety, czyli pozornie nowe oblicza książkowych bestsellerów

W jaki sposób autorzy powieści okupujących czołowe miejsca na listach bestsellerów radzą sobie ze spadkiem fejmu bądź kończącymi się pieniędzmi? Bądź też w jaki sposób chcą zdobyć owego fejmu jeszcze więcej? Prosta sprawa! Postanawiają opowiedzieć poczytną historię raz jeszcze, ale z perspektywy innego bohatera. Bądź osadzić w tym samym świecie inne postaci, o imionach i nazwiskach łudząco podobnych do tych z pierwowzoru, ale o zamienionych płciach… Chyba już domyślacie się, do czego piję.

Niedawno czytelniczym światem zawrzało, bowiem autorka jednej z najbardziej znanych pozycji z gatunki literatury erotycznej, E. L. James, postanowiła, na fali popularności szarej sagi, stworzyć opowieść snutą z perspektywy szarmanckiego i lubującego się w sprawianiu płci pięknej bólu dla własnej przyjemności ideału współczesnego mężczyzny – Christiana Greya. Wzbudziło to niemałe poruszenie i rozbudziło nadzieje fanek na całym świecie, że oto poznają, co siedzi w głowie faceta z mroczną przeszłością i czerwonym pokojem zabaw zamiast konsoli do grania w Fifę. Niestety jednak, większość z nich musiała się srogo rozczarować, gdyż zamiast pełnej erotycznego napięcia, może nieco brutalnej opowieści, dostały kolesia gadającego ze swoim przyrodzeniem i tę samą, nudną historię, z przepisanymi dosłownie scenami, dialogami i e-mailami wymienianymi przez bohaterów. I abstrahując już od faktu, że James nie podołała wczuciu się w męską psychikę, którą sama dość nieudolnie próbowała stworzyć w sadze – jak mogło wyjść coś dobrego i świeżego z czegoś, co jest tym samym produktem z kilkoma dodatkami?

https://i1.wp.com/s.lubimyczytac.pl/upload/books/260000/260277/397481-352x500.jpg

Źródło: Lubimy Czytać

Czytaj dalej

Top 10 dziwnych haseł z Google, które mogą zaprowadzić na blog z recenzjami

Statystyki na blogu to coś, co niezmiernie pociąga każdego początkującego blogera. Rosnące z każdym dniem słupki odwiedzin wprawiają niewinne serca świeżaków w drżenie, a każdy nowy komentarz przyjmowany jest odkorkowywaniem ruskiego szampana przy akompaniamencie „We are the champions” nieśmiertelnego zespołu Queen.

Niestety bądź stety, im dalej w las, tym więcej drzew i ekscytacja każdym nowym gościem maleje… I maleje…
iambiblioholic recenzje welkinson Czytaj dalej

E. L. James pisze nową książkę!

recenzje iambiblioholic welkinson

Źródło: empik.com

Dobra wiadomość dla wszystkich fanów twórczości E. L. James. Autorka znana z bestsellerowej serii o pięćdziesięciu twarzach Greya – rekina biznesu o specyficznych gustach i posiadacza pokoju zabaw (w którym, o dziwo, nie trzyma Xboksa!). Jak wiadomo, seria powstała pierwotnie jako fanfiction innej doskonale znanej i także bestsellerowej sagi, wzruszającej opowieści o tym, jak ważnym jest, by mieć chłopaka – najlepiej takiego, który „sparkluje” w słońcu i jest wampirem.

Czytaj dalej

50 twarzy Greya – recenzja filmu

Pierwszą recenzją, jaka pojawia się na tym blogu jest… Recenzja filmu. I to nie byle jakiego, bo oczekiwanego przez ogromne rzesze fanów, a także szumnie zapowiadanego. Chyba nie ma osoby, która nie słyszałaby chociaż raz tego tytułu – „50 twarzy Greya”. Czy naprawdę było na co czekać i dla kogo jest to film – o tym poniżej.

Historia to jest dość prosta. Oto skromna studentka literatury, Anastasia Steele, w zastępstwie przyjaciółki jedzie przeprowadzić wywiad z rekinem biznesu, diabelnie seksownym Christianem Greyem.
Grey

Po dość efektownym wejściu do biura dziewczyna zadaje Greyowi kilka pytań, po czym wychodzi w zasadzie bez żadnego konkretnego materiału, natomiast bogatsza o zainteresowanie swojego rozmówcy. I tak właśnie zaczyna się „romans”, chociaż to może złe słowo, bo jak sam Grey mówi, on nie bawi się w romanse. Ich relacja ma opierać się na pewnej umowie… Ale więcej już nie zdradzę, bo być może jest ktoś, kto nie zna tej historii i chciałby to nadrobić.

Czytaj dalej