Mój początek wszystkiego + konkurs!

#mojpoczatekwszystkiego

Zapewne niektórzy z Was czytali już książkę „Początek wszystkiego”, która swoją premierę miała 14 czerwca. Jeśli chcecie dowiedzieć się na jej temat więcej, zapraszam do recenzji, którą niedawno opublikowałam.

A tymczasem zapraszam Was na tekst, w którym dzielę się z Wami moim początkiem wszystkiego.

Za taki przełomowy moment mogłabym uznać pójście na studia. Zawsze byłam mniej lub bardziej nieśmiała, a rozpoczęcie nauki w nowym miejscu, gdzie nikogo nie znałam, a gdzie codziennie mijałam wielu ludzi, było niejakim wyzwaniem. Ale mogę śmiało uznać, że to właśnie studia sprawiły, że przestałam tak bardzo zwracać uwagę na to, co inni o mnie powiedzą, a także znalazłam swoje hobby i zaczęłam być po prostu sobą.

Początek wszystkiego Robyn Schneider #mójpoczątekwszystkiego

Czytaj dalej

[PRZEDPREMIEROWO] Joseph Knox – „Syreny”

Dobry dreszczowiec to trzymający w napięciu dreszczowiec, taki, w którym mnożą się zagadki, a klimat można kroić nożem, tak jest ciężki od emocji. Sięgając po „Syreny” miałam po cichu nadzieję, że przeczytam coś, co choć trochę spełni te warunki, nie przypuszczałam jednak, że spełni je wszystkie…

Aiden Waits, skompromitowany policjant, dostaje ostatnią szansę na to, by nie stracić odznaki – ma się wkupić w łaski szefa szajki rozprowadzającej narkotyki po Manchesterze. Zostaje więc wtyczką i nawiązuje kontakty z dilerami oraz z Syrenami, kobietami zbierającymi pieniądze dla głównego bossa. Wszystko zaczyna się komplikować, gdy Waits dostaje za zadanie odnalezienie córki ważnego polityka, która uciekła z domu i ukrywa się gdzieś wśród Syren. Śledztwo wyprowadza na światło dzienne fakty, które staja się niewygodne dla wielu osób i odkrywa powiązania, które za wszelką cenę mają być zatuszowane… Jak potoczy się cała historia i czy komuś, kto raz się stoczył, uda się wyjść na prostą i odmienić swoje życie?

Książka Josepha Knoxa to debiut. Debiut mocny, mroczny, zaskakujący – świetny. Knox roztacza przed czytelnikiem obraz przestępczego półświatka, tajemniczych powiązań, korupcji, narkotyków i bezwzględności. Świat ten chłonie się od pierwszej strony, mimo że daleko mu do miłych i sielskich obrazków. Jest jednak przy całym swoim okrucieństwie w pewien sposób bliski każdemu z nas, bo poza narkotykami, przemocą i życiem poza granicami prawa, w świecie tym istnieją także ludzie, tacy jak każdy z nas.

Czytaj dalej

Recenzja: Straceńcy – Ingar Johnsrud

Prawie rok temu premierę miała pierwsza powieść skandynawskiego autora Ingara Johnsruda, debiutanta na rynku skandynawskich kryminałów. „Naśladowcy” to dobry, mocny kryminał z ciekawą historią, choć niepozbawiony wad. A jak na jego tle wypada druga powieść autora? C

Dwa trupy. Jedna tajemnica fotografia. Znikające dowody. Co łączy te sprawy?

Fredrik Beier wiele przeszedł. Rozwód, śmierć dziecka, śledztwo, które pociągnęło za sobą wiele ofiar – wszystko to sprawia, że nadkomisarz próbuje sobie pomóc cudownymi pigułkami. Kiedy pewnego dnia budzi się w szpitalu, dociera do niego, że kilka tabletek i nieco alkoholu więcej i już by się nie obudził. Nie pamięta jednak wiele z nocy, w której ważyły się losy jego życia. Nie ma też zbyt dużo czasu na rozpamiętywanie swojego życia, bowiem spokój Oslo zaburzają znalezione  różnych dzielnicach miasta zwłoki. Łączy je jedno – pojawiająca się tajemnicza fotografia dziewczynki na papierze z rosyjkim napisem Kalypso. Czy wszystkie ciała rzeczywiście mają ze sobą związek? Do czego doprowadzi trop?

Czytaj dalej

I ty możesz zacząć czytać po angielsku! Książki [ze słownikiem] – recenzja

Wielu książkoholików w pewnym momencie nachodzi myśl: ach, super byłoby przeczytać książkę ulubionego autora w oryginale! Nie pozostaje wtedy nic innego, jak sięgnąć po historię w danym języku i rozkoszować się lekturą, nieruszoną w żaden sposób przez osoby trzecie – język autora w najczystszej postaci. Tylko że… nie zawsze wygląda to tak kolorowo. Przyznajcie: ile razy podczas prób czytania po angielsku musieliście oderwać się od lektury, by sprawdzić w słowniku dane słowo, szczególnie w przypadku trudniejszych książek? Niestety, nieco przyjemności z czytania to odbiera – człowiek musi przerwać czytanie, odszukać dane słowo, wrócić do lektury… Nie do końca praktyczne. I zapewne wielu książkoholików taka wizja skutecznie zniechęciła do sięgnięcia po zagraniczne wydania.

Na szczęście na polskim rynku pojawiło się wydawnictwo, które za cel obrało sobie eliminację wyżej wspomnianych problemów i wypuściło książki, mające ułatwiać czytelnikowi wejście w świat angielskiej literatury bez niepotrzebnego odrywania się od powieści. Jak to się udało? O tym niżej.

welkinson iambiblioholic recenzje książek książki ze słownikiem Czytaj dalej

Podsumowanie listopada + stosik #4

Zaczął się nowy miesiąc, znów zatem nastał czas podsumowań i wyrzutów sumienia. Niestety, tym razem nie wywołanych nadmiernymi zakupami w księgarniach, a raczej czytelniczą niemocą, która mnie dopadła. Listopad miał być lepszym czytelniczo miesiącem, a tymczasem okazał się gorszy niż październik… Teraz liczę tylko na to, że jakiejś książce uda się wyrwać mnie z tej niemocy i w grudniu nadrobię wszystko, co bym chciała jeszcze w tym roku przeczytać.

welkinson iambiblioholic blog recenzje książek książki

Czytaj dalej

Alternatywna Warszawa. Aneta Jadowska – „Dziewczyna z Dzielnicy Cudów”

A gdyby tak gdzieś obok nas istniała alternatywna rzeczywistość, gdzie magia i tajemnicze istoty rodem z fantastyki istniały naprawdę? Co, gdyby to wszystko, o czym śnimy po nocach i o czym czytamy w książkach okazało się prawdą, a my mielibyśmy możliwość zamieszkania w mieście pełnym zjawisk nie z tego świata? Aneta Jadowska postanowiła to sprawdzić, tworząc niezwykle ciekawą wizję świata oddzielonego cienką granicą od realizmu… Z jakim skutkiem?

Nikita ma szalonego ojca, przed którym się ukrywa, ciągle więc zmienia tożsamość i ma wiele imion. Jednym z nich jest Cień: dziewczyna zabija na zlecenie, pracując w Zakonie Cieni pod okiem  Matki, będącej zarazem jej biologiczną  matką, ale musi to zostać tajemnicą.  W Warsie, jednym z alternatywnych miast na terenie realnej Warszawy, na pęczki dziwnych istot, wilkołaków, wąpierzy i ludzi o duszach tak czarnych jak bezgwiezdna noc. Pewnego dnia na wycieraczce jednego ze swych mieszkań Nikita znajduje osobliwy prezent – czy to znak, że ktoś jej grozi? Niedługo potem ginie jedna z tancerek klubu w Dzielnicy Cudów, a dziewczyna otrzymuje zlecenie, by ją odnaleźć. Czy te dwie sprawy mają ze sobą coś wspólnego? I kim jest  tajemniczy Robin, którego matka podsunęła Nikicie na jej partnera?

aneta jadowska Dziewczyna z dzielnicy cudów welkinson recenzja iambiblioholic

Czytaj dalej

Lepiej pamiętać czy zapomnieć? Colleen Hoover, Tarryn Fisher – „Never never”

Nigdy cię nie pokocham. Nigdy, przenigdy.

Mogłoby się wydawać, że takie słowa z tyłu okładki zwiastują zwyczajną historię miłosną między dwojgiem nastolatków. Może jedno z nich nie do końca chętnie znosi zaloty tego drugiego, może między nimi pojawiają się jakieś komplikacje i nie do końca wszystko układa się idealnie, ale w jakiś sposób wiadomo, że nastanie happy end. Czy tak właśnie prezentuje się fabuła „Never never”? Nie do końca. A właściwie nawet i nie w połowie.

„Never never” to pierwsza książka spod pióra Colleen Hoover, którą miałam okazję przeczytać. Zaciekawiła mnie, bo nie zapowiadała się na zwyczajną miłosną historię. Miały być tajemnice, zagadki, nie do końca dające się logicznie wytłumaczyć zdarzenia… Wszystko to zwiastowało ciekawą, niebanalną opowieść.

never never colleen hoover tarryn fisher recenzja książka iambiblioholic welkinson

Czytaj dalej